Queer as Folk: Ciota jak Człowiek?
15 grudnia 2007 - sobotagodzina 22:55
Szczerze mówiąc, nie za bardzo wyznaję się jeszcze w tym momencie w literaturze czy czy kinie poruszających tematykę LGBT. W związku z tym niedawno powziąłem postanowienie, aby coś z tym fantem zrobić. Z racji ograniczonych możliwości czasowo-różnych będzie to zapewne proces umiarkowanie-nie-za-szybki, no ale lepsze to niż nic.
I tak w ramach powyższego postanowienia zacząłem niedawno oglądać najsłynniejszy chyba gejowsko-lesbijski (choć przeważająco gejowski jednak) serial „Queer as Folk”.
Właściwie pod tytułem „Queer as Folk” kryją się dwie serie. Pierwsza to ośmioodcinkowy brytyjski miniserial z 1999 roku, którego bohaterami jest trzech gejów w Manchesterze. Film cieszył się dużym powodzeniem i osiągnął spory sukces. W toku dyskusji gazeta Los Angeles Times pokusiła się o opinię, że na amerykańskim gruncie serial taki z góry skazany byłby na porażkę. Stacja telewizyjna Showtime postanowiła podjąć wyzwanie i tak powstała druga amerykańsko-kanadyjska produkcja z lat 2000-2005, która okazała się być prawdziwym hitem i przez kilka lat była jednym z najchętniej oglądanych programów telewizyjnych.
Na początek musisz wiedzieć, drogi Gościu, że nie uprawiam tu emocjonalnego ekshibicjonizmu nieszczęśliwego i skrzywdzonego przez życie geja. Ba! Wręcz przeciwnie, żyję w cudownej zgodzie z moim wcale nie najgorszym światem. Co zatem właściwie miałem i mam na celu, zakładając i pisząc ten blog? Otóż dwie rzeczy. Primo - chcę przynajmniej trochę otworzyć temu nie najlepszemu ze społeczeństw oczy na fakt, że homik jest takim samym człowiekiem, jak każdy inny. Kocha, czuje, cieszy się, smuci, raduje, uczy, studiuje, głosuje, ma poglądy polityczne, bawi się, ma znajomych, pracuje itp. itd. Secundo - chcę przynajmniej trochę pokazać, że gej może czuć się dobrze i żyć w zgodzie ze sobą i ze światem. Niech blog ten będzie moim małym prywatnym wkładem w poprawianie tego świata...




