ARCHIWA

Homo-Chiny dzisiaj

W tekście znajdują się słowa zapisane w znakach chińskich. Do ich poprawnego wyświetlania wystarczy zainstalowana (w katalogu /windows/fonts/) czcionka SimSun. Systemy GNU/Linux mają wbudowaną czcionkę, nie wymagają więc dodatkowych zabiegów.

David jest 23-letnim studentem politologii. Kilku przyjaciół wie, że jest gejem. Jednak szukającym partnera w środowisku, gdzie nawet homoseksualiści czują obrzydzenie do tego, kim sami są. Pomimo wielkiego podziwu dla garstki gejów, którzy mają odwagę mówić o sobie otwarcie i promować samoświadomość we wrogim społeczeństwie, David, jak większość chińskich homoseksualistów, nawet nie myśli o przyłączeniu się do nich.

„Publiczny coming out byłby katastrofą dla przeciętnego człowieka – zostałby wykluczony poza nawias społeczeństwa” – mówi David, który zgodził się na rozmowę jedynie pod warunkiem, że jego chińskie imię nie zostanie ujawnione. „Większość z nas troszczy się o samych siebie, chcemy po prostu spróbować być szczęśliwi.

Agence France Presse

„Twee Vaders” by Terence

Gay coupleJak wszem wobec wiadomo, są miejsca, gdzie dwóm paniom lub dwóm panom nie odmawia się praw obywatelskich wynikających ze wspólnego życia i pozwala się im prawnie usankcjonować swój związek. Ale są też i takie, gdzie nie odmawia się im i innych praw związanych z faktem, że tworzą rodzinę. Jednym z tych drugich jest Holandia. Atrakcyjna również z paru innych powodów :-). Tam pary takie mają prawo na przykład do adopcji dzieci. A dzieci te mają prawo do posiadania rodziny, a nie szansy na wylądowanie w rynsztoku, kiedy już wyrzucone zostaną z sierocińca. Dwoma słowy – wszystkim dobrze. No a przynajmniej na to wygląda. Choć ostatnio trochę mniej, ale mniejsza, nie o tym dziś.

Niektórzy postanawiają nawet zamanifestować swoją radość i na przykład zaśpiewać o tym piosenkę :-). Panowie i Panie, wielkie brawa dla Terence’a z Holandii, który śpiewa piosenkę pod tytułem Twee Vaders (Dwóch ojców)!

Homo-Chiny: historia

W tekście znajdują się słowa zapisane w znakach chińskich. Do ich poprawnego wyświetlania wystarczy zainstalowana (w katalogu /windows/fonts/) czcionka SimSun. Systemy GNU/Linux mają wbudowaną czcionkę, nie wymagają więc dodatkowych zabiegów.

Homoseksualność w sztuce chińskiej 1Wszystkie główne chińskie filozofie i religie miały tradycyjnie raczej niechętny stosunek wobec homoseksualności, ponieważ stała ona w sprzeczności z kontynuacją linii rodzinnej. A rodzina była zawsze podstawową i najważniejszą komórką zarówno społeczną, jak i administracyjną w Chinach. I dalej, płodzenie dzieci, szczególnie synów, było jednym z najświętszych obowiązków mężczyzny, więc jeśli ten posiadał jedynie męskich kochanków, nie miał jak go wypełnić. Na przykład Konfucjusz [孔子] (551-479 p.n.e.) forsował zasadę tradycyjnego podziału ról w rodzinie. Mężczyzna miał się zajmować ściśle jemu przydzielonymi kulturowo sprawami, a kobieta tymi narzuconymi jej. Taoizm [道教] natomiast kładł nacisk na równowagę między pierwiastkami żeńskim yin [陰] i męskim yang [陽]. Relacja mężczyzna-mężczyzna to stosunek yang-yang uważany za nieharmonijny i destruktywny.

That’s so gay!

Gay as a pejorative.
When used with a derisive attitude (e.g. that hat is so gay), the term gay is purely pejorative and can be deeply offensive. The derogatory implication is that the object (or person) in question is inferior, weak, effeminate, or stupid.

This usage has its origins in the 1990s, when homosexuality was widely known about but still taboo. Today, the usage is common among young people, who may or may not link the term to homosexuality (…)

Spiritus-Temporis.com

Now it’s used by ignorant (and often prejudiced) people to describe something that they don’t like. It’s especially common among teenage boys, who use it to look cool or to „hide” their insecurity about gay people.

Urban Dictionary

Homikowo reklamowo

ReklamaCo prawda troszkę późnawo, ale ponieważ uznałem, iż temat ten nie może ominąć mojego bloga, uraczę dziś Czytelnika kilkoma kampaniami reklamowymi, o których swego czasu było głośno, a echa niektórych pobrzmiewają sobie jeszcze i dziś. Naturalnie, jak to w przypadku czegokolwiek gdzie pojawiają się pedały, kontekstem standardowo będą tu wzbudzane przez rzeczone reklamy kontrowersje, no ale ‚leider’ sagt man und lebt weiter. Należy dostrzec dobre strony, a mianowicie fakt, że tematyka taka w ogóle zaczyna się przewijać. Szczególnie w jednym przypadku. Zapewne znacie już wszystko poniższe, mimo to jednak skrobnę sobie co nieco, a jakże!

gej-kultura: visions of

Jestem zdecydowanym heteroseksualistą, który jakiś czas temu wyleczył się z homofobii, po ucięciu sobie długiej pogawędki z parą irlandzkich gejów w pubie (w Irlandii, a jakże) przy piwie i papierosach. Nigdy specjalnie nie byłem anty, ale wcześniej bardzo irytowała mnie pewna dość często spotykana wśród gejów powierzchowność wyrażająca się w gestach, chodzie itp. (choć zdarza się ona też wśród facetów heteroseksualnych), którą w kręgach moich znajomych określa się krótko – ciotowatość. Wspomniana para irlandzkich gejów była dość mocno ciotowata i chyba właśnie to wspólne picie piwa i gadka o wszystkim (np. o historii Irlandii i Polski, a mniej, choć także o gejach) sprawiły, że oswoiłem się z tym i przestało mi to przeszkadzać czy irytować.

Oczywiście nie zostanę zaraz zwolennikiem czy aktywistą ruchów gejowskich. Śmieszy mnie pojawiające się czasami podpieranie swojej miernoty artystycznej czy intelektualnej przez seksualną orientację (a znam takich), czy coś o czym kiedyś usłyszałem w TOK FM, a określane mianem kultura gejowska. Uważam, że sprawy orientacji seksualnej to prywatna sprawa każdego z nas. Oczywiście w Polsce nie jest to sprawa prywatna a tabu, a orientacja inna od hetero to zboczenie i grzech.

MacKozer

Parada Równości 2008 – relacja

Parada Równości 2008Parada, Parada i po Paradzie. Wczorajsza warszawska Parada Równości zakończyła trwające cały poprzedni tydzień Dni Równości, odbywające się pod hasłem Żyj, Kochaj, Bądź!. Organizatorzy szacują ilość uczestników na 7-8 tysięcy, policja i media podają liczbę około 2 tysięcy. Prawda pewnie leży gdzieś pośrodku, a czy to dużo, czy mało – rzecz względna. Co nie ulega wątpliwości to to, że tak czy siak ludzi było znacznie mniej niż na pamiętnej Paradzie roku 2005, zakazanej przez wówczas jaśnie w stolicy panującego Lecha Kaczyńskiego. Niemniej jednak ja byłem pod wrażeniem. To była pierwsza Parada Równości, w której wziąłem udział (rok temu siedziałem jeszcze w Chinach, wcześniej – lepiej nie wspominać) i w mojej subiektywnej ocenie, operującej jedynie pojęciami dużo, mało, nie mam zdania i coś w ten deseń, to było dużo.