Ponieważ od założenia bloga Homikus Pospolitus minęło już trochę, a mija coraz więcej, czasu, niezbędnym okazało się kilku rzeczy sprostowanie. Dlatego równie niezbędne wydaje mi się zapoznanie się, Szanowny Gościu, z następującym wpisem: Silva rerum.

ARCHIWA

Silva rerum

unfriendyNie da się ukryć, że od założenia tego bloga minęło trochę czasu. Nie jest to może czas nie wiadomo jak imponujący, ale kilka lat zdążyło się już zebrać. A w nierozerwalnym z faktem tym związku pozostaje fakt kolejny, którego w równym stopniu ukryć nie sposób: lat tych rzeczonych dodatkowych przybyło i Jaśnie Oświeconemu Autorowi. Dwóm powyższym dłużny nie pozostaje jeszcze jeden: Autor krową nie jest, za czym znów idzie Jego błogosławiona umiejętność korzystania z tego, czego Bozia Mu bynajmniej nie poskąpiła, czyli intelektu. I wreszcie dwa ostatnie implikują fakt dla wpisu niniejszego najważniejszy: zmienia Autor z czasem swe zacne poglądy. I o nich właśnie, choć jedynie w kontekście tego bloga, chciałbym dziś napisać kilka słów.

„Ale po co?” – zapyta może co bardziej dociekliwy z Czytelników. Odpowiem wtedy: otóż jakieś tam szczątkowe poczucie wpojonej mi przyzwoitości podpowiada mi, że dawnym Czytelnikom należy się słowo wyjaśnienia. Nowi budzą we mnie dość mizerne zainteresowanie, ale poczytać sobie mogą, jeśli taka wola.

Merry / Gay Xmas! v3.11

Zgodnie z coroczną tradycją (patrz TUTAj oraz TUTAJ) w tym radosnym wolnym od zajęć dniu 24 grudnia 2009 Anno Domini pragnę z całego mego kamiennego dziś serca złożyć Szanownym Czytelnikom, Gościom, Fanom, Adoratorom (tym szczególnie :P), Miłośnikom, Naśladowcom et caetera, et caetera najserdeczniejsze wyrazy ubolewania z okazji zbliżającego się końca roku, który to nieszczęśliwy moment oznacza wiele do kitu rzeczy. Na przykład:

  • początek stycznia, najzimniejszego miesiąca roku,
  • rychłe dorzucenie sobie kolejnego oczka w rubryce wiek,
  • konieczność głębokiej zadumy nad tym co skopało się w mijającym roku, a co skopać można jeszcze bardziej w kolejnym,
  • początek głupkowatego dwunastomiesięcznego oczekiwania na zbawienie w postaci kolejnego roku, który oby okazał się choć trochę lepszy od trwającego,
  • et caetera, et caetera, et caetera…

Atheist Christmas

Słowy kilkoma – wesołych, smacznego, mokrych, zdrowych, miłych, ro-o-zgrozo!-dzinnych :P

PS: Defetyzm szczodrze dodany do tego wpisu jest chwytem czysto literackim ;] Uprasza się o nieodnoszenie go do prywatnego życia Autora, który narzekać na co bynajmniej nie ma ^^

PS2: I niech Wam karp w gardle stanie! Ha! Barbarzyńcy!

PS3: A przy okazji polecam lekturę świątecznego tekstu autorstwa wielebnej Katarzyny L., a konkretnie wpisu pod tytułem O polskich Świętach Grudniowych słów kilka, opublikowanego na oficjalnym blogu Muzeum Etnograficznego w Warszawie. Warto, bo ciekawe, a i wiedzę swą wątłą i horyzonta poszerzyć można!

Cytat na dziś by homikus

Zdarzyło mi się być we wtorek na wykładzie z historii myśli ekonomicznej. Akurat jest seria kilku o tematyce wybitnie mnie interesującej, bo związanej z moją własną specjalnością. No ale mniejsza o to. Wynika z tego coś innego.

Otóż pewien bardzo mądry człowiek (no cóż, każdemu zdarza się popełniać błędy ideologiczne) powiedział niegdyś:

Nie świadomość ludzi określa ich społeczny byt, ale społeczny byt określa ich świadomość.

Porozmawiajmy o gejach

Jakiś czas temu odbyłem ze znajomymi pewną bardzo ciekawą rozmowę na temat homoseksualizmu. To jedni z moich najbliższych przyjaciół, więc już jakiś czas temu dosłownie jako pierwsi dowiedzieli się o tym, że jestem gejem. Dysputa niedawna odbyła się przy okazji jakiejś imprezy, a, jak powszechnie wiadomo, do pewnego krytycznego momentu alkohol potrafi intelektualnie pobudzić :] No cóż, oczywiście musi mieć jeszcze co pobudzać.

Znajomi owi, a konkretnie szczęśliwa od dobrych kilku lat para (hetero, żeby była jasność), to ludzie światopoglądowo i intelektualnie prawdziwie wyzwoleni, potrafiący samodzielnie myśleć i nie mający żadnego problemu z wyrażaniem swoich, często śmiałych, poglądów.

Tato, jestem gejem

Father and SonSzoków lepiej zwykle nie doznawać. Robią z reguły źle na serce. Jednak jeśli już jakiś od czasu do czasu musi się napatoczyć, lepiej żeby był w miarę pozytywny. To przynajmniej gwarantuje, że zawał przeżyje się z uśmiechem na twarzy.

Miałem nie uprawiać na tym blogu emocjonalnego ekshibicjonizmu. Ale nie mówiłem, że nie będę w ogóle odnosił się do mojego prywatnego życia, czyż nie? Ale ten, bądź co bądź wcale nie drobny, epizod wart jest przytoczenia. Bo była to ostatnia rzecz, jakiej mógłbym się kiedykolwiek spodziewać. I na jaką mógłbym liczyć.

Z cyklu mądrości życiowych by homikus

Miałem dziś ciekawy dzień w pracy. Ale bardzo miły i przyjemny. W aktualnym miejscu zacząłem pracować dość niedawno. Do tej pory traktowałem to jako czysto praktyczne zarobkowe poczynania. Niby w zawodzie, niby świetnie płatna, ale mimo wszystko nie czułem najmniejszej satysfakcji i wychodziłem z biura z uczuciem najwyższej ulgi i raczej umiarkowanym zapałem do powrotu dnia kolejnego, czy też kilka dni później (pół etatu, wszak studia mam jeszcze). Ale dziś po raz pierwszy poczułem się tam dobrze i spędziłem naprawdę miło czas.