Inności historia
17 kwietnia 2009 - piątekgodzina 00:33
Zapracowanym człekiem będąc nie zawsze nadążam ze wszystkim, z czym nadążać co najmniej, w moim własnym przynajmniej mniemaniu, winienem. Nie zwykłem raczej popełniać wpisów, które nazwać można by reklamowymi, jednak tym razem, z racji raczej sporadycznej aktualizacji własnego bloga, pozwolę sobie zwrócić Szanownemu Czytelnikowi uwagę na nowo powstały blog autorstwa Abiekta, mianowicie Inna Historia. A cóż to takiego? Cytując autora:
Przez najbliższe trzy miesiące i trzy dni będziemy pisać o homo-historii a wszystko to z powodu wyjątkowej rocznicy. W nocy z 27 na 28 czerwca 1969 roku wybuchły zamieszki pod Stonewall Inn. Jak zmieniła się nasza historia przez 40 lat? Jak wyglądała historia emancypacji w Stanach Zjednoczonych, Europie… Co mówią nam takie slogany jak Mattachine, Miss Liberty, Leopold i Loeb, Daughters of Bilitis, Doonesbury?
Na początek zwrócę szczególną uwagę na dwa teksty, akurat autorstwa Kallipygosa – Utrecht 1730 i jego kontynuację Albert z Nijmegen.
Polecam wszystkim zainteresowanym historią ruchów LGBT, a także wszelkim krzykaczom pseudoerudytom, którym garść wiedzy niewątpliwie dobrze zrobiłaby na ogólny poziom intelektualny.
Jak wszem wobec wiadomo, są miejsca, gdzie dwóm paniom lub dwóm panom nie odmawia się praw obywatelskich wynikających ze wspólnego życia i pozwala się im prawnie usankcjonować swój związek. Ale są też i takie, gdzie nie odmawia się im i innych praw związanych z faktem, że tworzą rodzinę. Jednym z tych drugich jest Holandia. Atrakcyjna również z paru innych powodów :-). Tam pary takie mają prawo na przykład do adopcji dzieci. A dzieci te mają prawo do posiadania rodziny, a nie szansy na wylądowanie w rynsztoku, kiedy już wyrzucone zostaną z sierocińca. Dwoma słowy – wszystkim dobrze. No a przynajmniej na to wygląda. Choć ostatnio trochę mniej, ale mniejsza, nie o tym dziś.
Wszystkie główne chińskie filozofie i religie miały tradycyjnie raczej niechętny stosunek wobec homoseksualności, ponieważ stała ona w sprzeczności z kontynuacją linii rodzinnej. A rodzina była zawsze podstawową i najważniejszą komórką zarówno społeczną, jak i administracyjną w Chinach. I dalej, płodzenie dzieci, szczególnie synów, było jednym z najświętszych obowiązków mężczyzny, więc jeśli ten posiadał jedynie męskich kochanków, nie miał jak go wypełnić. Na przykład
Na początek musisz wiedzieć, drogi Gościu, że nie uprawiam tu emocjonalnego ekshibicjonizmu nieszczęśliwego i skrzywdzonego przez życie geja.




