Lost in homophobia
24 listopada 2007 - sobotagodzina 23:56
Podczas sześciogodzinnej podróży powrotnej z dalekich rubieży Rzeczypospolitej Polskiej, między jednym ziewnięciem a drugim, oddawałem się akurat rozkoszy głębokiej zadumy nad istotą homofobii. Po niej nastąpiła gwałtowna burza mózgów (bo musi Czytelnik wiedzieć, że mam ich aż czternaście i jedną siódmą), z której wynikły poniższe spostrzeżenia oparte na bardziej lub mniej wnikliwej obserwacji wypowiedzi różnych ludzi.
By być konkretniejszym – zastanowił mnie punkt widzenia ludzi, których nazwałbym homofobami, a także ludzi, którzy siebie nie nazwaliby homofobami, jednak coś tam trochę nie tak z tą ich nie-homofobią. Ostatecznie wyłuskałem z całości dokładnie dwa podstawowe i zadziwiające błędy aka absurdy w pojmowaniu homoseksualizmu i w kształtowaniu sobie opinii o nim.
Na początek musisz wiedzieć, drogi Gościu, że nie uprawiam tu emocjonalnego ekshibicjonizmu nieszczęśliwego i skrzywdzonego przez życie geja.




