Silva rerum
17 lutego 2012 - piątekgodzina 02:27
Nie da się ukryć, że od założenia tego bloga minęło trochę czasu. Nie jest to może czas nie wiadomo jak imponujący, ale kilka lat zdążyło się już zebrać. A w nierozerwalnym z faktem tym związku pozostaje fakt kolejny, którego w równym stopniu ukryć nie sposób: lat tych rzeczonych dodatkowych przybyło i Jaśnie Oświeconemu Autorowi. Dwóm powyższym dłużny nie pozostaje jeszcze jeden: Autor krową nie jest, za czym znów idzie Jego błogosławiona umiejętność korzystania z tego, czego Bozia Mu bynajmniej nie poskąpiła, czyli intelektu. I wreszcie dwa ostatnie implikują fakt dla wpisu niniejszego najważniejszy: zmienia Autor z czasem swe zacne poglądy. I o nich właśnie, choć jedynie w kontekście tego bloga, chciałbym dziś napisać kilka słów.
„Ale po co?” – zapyta może co bardziej dociekliwy z Czytelników. Odpowiem wtedy: otóż jakieś tam szczątkowe poczucie wpojonej mi przyzwoitości podpowiada mi, że dawnym Czytelnikom należy się słowo wyjaśnienia. Nowi budzą we mnie dość mizerne zainteresowanie, ale poczytać sobie mogą, jeśli taka wola.
W
jak zapewne, wcześniej czy później, Szanowny Czytelnik się zorientował, zniknęło mi się na kilka tygodni (o ile lepiej brzmi to niż „dwa miesiące”, prawda?). Powodów było wiele, albo i nie, sam już nie pamiętam, jednak nie zamierzam się tutaj nad nimi rozwodzić. Były jakie były i zabiorę je ze sobą do urny. Zamiast na nich skupię się raczej na tym, że pewnego pięknego dnia w bieżącym tygodniu nagle uświadomiłem sobie, że coś jest nie tak i coś uległo zaniedbaniu przekraczającemu już granice mojej tolerancji. Zaniedbanie to niniejszym kończę.


Na początek musisz wiedzieć, drogi Gościu, że nie uprawiam tu emocjonalnego ekshibicjonizmu nieszczęśliwego i skrzywdzonego przez życie geja.




