Skonfundowanym nieco…
05 września 2009 - sobotagodzina 23:50
W POPRZEDNIM WPISIE obejrzał Szanowny Czytelnik klip video zrealizowany prywatnie przez jakiegoś amerykańskiego chłopca, który postanowił w ten właśnie sposób wyrazić i upublicznić swój stosunek do gejów i ich prawnych związków. Kończąc wpis pozwoliłem sobie na taki oto komentarz:
W poważaniu mając Szanownego Czytelnika i jego IQ, nie zaznaczyłem tego wcześniej, ale — przejrzawszy reakcje na YouTubie — zmuszonym wyrazić nadzieję, że Czytelnik zrozumiał ironię tego pana.
Komentarzy nie pojawiło się może za wiele, ale otrzymałem ich niemało innymi nieco kanałami. I w związku z tym chciałbym Szanownemu Czytelnikowi zadać proste pytanie, za odpowiedź na które będę szalenie zobowiązany.
Na początek musisz wiedzieć, drogi Gościu, że nie uprawiam tu emocjonalnego ekshibicjonizmu nieszczęśliwego i skrzywdzonego przez życie geja. Ba! Wręcz przeciwnie, żyję w cudownej zgodzie z moim wcale nie najgorszym światem. Co zatem właściwie miałem i mam na celu, zakładając i pisząc ten blog? Otóż dwie rzeczy. Primo - chcę przynajmniej trochę otworzyć temu nie najlepszemu ze społeczeństw oczy na fakt, że homik jest takim samym człowiekiem, jak każdy inny. Kocha, czuje, cieszy się, smuci, raduje, uczy, studiuje, głosuje, ma poglądy polityczne, bawi się, ma znajomych, pracuje itp. itd. Secundo - chcę przynajmniej trochę pokazać, że gej może czuć się dobrze i żyć w zgodzie ze sobą i ze światem. Niech blog ten będzie moim małym prywatnym wkładem w poprawianie tego świata...



