Ponieważ od założenia bloga Homikus Pospolitus minęło już trochę, a mija coraz więcej, czasu, niezbędnym okazało się kilku rzeczy sprostowanie. Dlatego równie niezbędne wydaje mi się zapoznanie się, Szanowny Gościu, z następującym wpisem: Silva rerum.

Silva rerum

unfriendyNie da się ukryć, że od założenia tego bloga minęło trochę czasu. Nie jest to może czas nie wiadomo jak imponujący, ale kilka lat zdążyło się już zebrać. A w nierozerwalnym z faktem tym związku pozostaje fakt kolejny, którego w równym stopniu ukryć nie sposób: lat tych rzeczonych dodatkowych przybyło i Jaśnie Oświeconemu Autorowi. Dwóm powyższym dłużny nie pozostaje jeszcze jeden: Autor krową nie jest, za czym znów idzie Jego błogosławiona umiejętność korzystania z tego, czego Bozia Mu bynajmniej nie poskąpiła, czyli intelektu. I wreszcie dwa ostatnie implikują fakt dla wpisu niniejszego najważniejszy: zmienia Autor z czasem swe zacne poglądy. I o nich właśnie, choć jedynie w kontekście tego bloga, chciałbym dziś napisać kilka słów.

„Ale po co?” – zapyta może co bardziej dociekliwy z Czytelników. Odpowiem wtedy: otóż jakieś tam szczątkowe poczucie wpojonej mi przyzwoitości podpowiada mi, że dawnym Czytelnikom należy się słowo wyjaśnienia. Nowi budzą we mnie dość mizerne zainteresowanie, ale poczytać sobie mogą, jeśli taka wola.

Chciałem początkowo zmienić po prostu opis bloga, ale nagle nie przystawałoby to do jego dawnych treści. Tak więc niech wpis ten będzie rewizją po latach.

Cóż się zatem zmieniło? Przede wszystkim to, że cel, który przyświecał mi przed laty, kiedy blog ten powstawał, zdążył w moim przypadku ulec co najmniej dezaktualizacji. Powiem więcej: w oczach mych uległ wręcz ostatecznej dewaluacji. Przypomnę co bardziej leniwemu Gościowi, że celem tym było:

(…) dwie rzeczy. Primo – chcę przynajmniej trochę otworzyć temu nie najlepszemu ze społeczeństw oczy na fakt, że homik jest takim samym człowiekiem, jak każdy inny. Kocha, czuje, cieszy się, smuci, raduje, uczy, studiuje, głosuje, ma poglądy polityczne, bawi się, ma znajomych, pracuje itp. itd. Secundo – chcę przynajmniej trochę pokazać, że gej może czuć się dobrze i żyć w zgodzie ze sobą i ze światem. Niech blog ten będzie moim małym prywatnym wkładem w poprawianie tego świata…

Et caetera, et caetera, et caetera. No aż rzygnąć można. Przepraszam na chwilę.

OK, jestem z powrotem. No więc. Nie interesuje mnie już pokazywanie czy udowadnianie czegokolwiek, zmienianie świata (również któregokolwiek) i inne tego typu ideały, które dziś tłumaczę swym nieco młodszym wówczas wiekiem. Ekhm. Ba! Rzekłbym nawet, że dziś – jeśli miałoby mnie to w ogóle w jakimkolwiek stopniu obchodzić – interesowałoby mnie coś zgoła przeciwnego. I w tym momencie, dla pobudzenia wyobraźni, najlepiej będzie, jeśli Czytelnik Szanowny do dalszego czytania posłucha sobie piosenki:

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

A ująłbym to tak:

fuck you!NIE JESTEM TAKI JAK WY I CHUJ WAM DO TEGO, KURWIE SYNY I CÓRY! ZAJMIJCIE SIĘ SWOIM KAPRAWYM ŻYCIEM I WYPIERDALAĆ, KURWA, OD MOJEGO!

O proszę, o ile lepiej. I rzygać się nie chce, i przekaz prosty, i słownictwo raczej zrozumiałe. Na swój sposób jest to nawet wzruszające. Widzisz zatem, Szanowny Czytelniku, że nie interesuje mnie już dążenie to tak obłudnie zwanej tolerancji, akceptacji i Shiva wie jeszcze czego. Powiem nieco bardziej dosadnie: mam na to wyjebane. Albo nie, źle mówię. Ostatnio gdzieś napisałem, że:

To właściwie nie tak, że mam na wszystko wyjebane, jako że implikuje to posiadanie jakiegoś do wszystkiego stosunku. W moim przypadku stosunek rzeczony po prostu był łaskaw nie zaistnieć.

I powyższe właśnie idealnie obrazuje mój aktualny stosunek do sprawy. Zresztą, nie tylko tej, a wielu, wielu innych. Ach, jak dużo niewłaściwych dotąd możliwości to przede mną otwiera! Bo wszak nie oczekuję już niczego od tego gówno wartego społeczeństwa, a tym bardziej już nie oczekuję czegokolwiek od tego gówno większe jeszcze wartego państwa, w którym za jakąś chyba okrutną karę przyszło mi przebywać. A w związku z tym, mogę bez cienia hipokryzji obrażać, nietolerować, nieakceptować, wyżywać się, wyśmiewać, gardzić, wywyższać się, poniżać, wkurwiać, wyzywać, etc., etc. A pole do popisu olbrzymie! Dajmy na to idiotów. Albo katolski beton. Ha! Będzie zabawa, będzie używanie!

A wracając nieco bardziej do tematu. Co zatem z moją tu i ówdzie widoczną agitacją, na przykład w temacie związków partnerskich? Prawda jest taka, że robiłem to – i podkreślam, że nadal będę robił! – tylko z poczucia solidarności. Bo, jeśli mam być zupełnie szczery, mam na związki partnerskie również wyjebane. A raczej w ogóle.

Ponadto, mam też wyjebane, a raczej w ogóle, na kwestie samej homoseksualności i wciąż istniejących wokół tematu kontrowersji. Choroba? Chuj mnie to. Nie choroba? Chuj mnie to. Wrodzony? Chuj mnie to. Nabyty? Chuj mnie to. Bo skoro z chujem tym moim – lub też czyimś, różnie to bywa – upodobałem sobie robić akurat to, co sobie upodobałem, to reszta mnie ponownie chuj. Grunt, żeby mi było dobrze. No, i ewentualnie drugiemu chujowi. Albo chujom.

Ekhm, ekhm. Spada mi poziom wypowiedzi. Ale momencik, nie tak szybko z takimi! Mam wyjebane. A raczej w ogóle.

OCEŃ, PROSZĘ:
Nie podoba mi się...Podoba mi się!
ocena: +7, głosów: 9
Loading ... Loading ...
Już  76 Czytelników Homikus Pospolitus: Hetero Friendly Gay Blog postanowiło ułatwić sobie część życia ściśle związaną z odwiedzinami na blogu. Jeśli spodobał Ci się ten wpis, możesz zrobić to i Ty dzięki zahomikowaniu kanału RSS. W ten sposób będziesz na biężąco z moją radosną twórczością. Możesz również podać mi adres e-mail, dzięki czemu informacje o nowościach otrzymasz na swoją skrzynkę pocztową. E-mail wysyłany jest raz dziennie, chyba że nie pojawił się żadnen nowy wpis. Zapraszam!

trackback

RSS

KOMENTARZE (6):

  1. 2012-03-27
    13:57  

    W sumie przeglądam tego bloga krótko, rzadko i ogólnie jak mi się przypomni, więc prawdopodobnie na to co napiszę masz… w ogóle. Tak czy siak, jako zadufany w sobie arogant piszę komentarz.
    W ciągu ostatnich dni szczególnie uwidocznił mi się fenomen już znany wcześniej. Ludzie niszczeją. Niszczy ich świat, społeczeństwo… Kolega, którego znam od lat około trzynastu przestał wierzyć w ludzi. Ja przestałem już dawno wierzyć w społeczeństwo i wyznaję zasadę, że grupa ludzi ma iloraz inteligencji najgłupszego z nich podzielonego przez liczbę osób. Tak w sumie to to smutne jest.
    Wierzę jeszcze w jednostki. Ufam, że istnieją ludzie wartościowi i trudno mnie skłonić żebym kogoś skreślił. Prawdopodobnie oberwę jeszcze nie raz po dupie z tego tytułu, ale nie życzę sobie żeby ten świat aż tak mnie zmieniał. Chcę mieć choć pozór władzy nad własnym ja. Może jestem młody i głupi , ale chyba wolę być debilem z gramem wiary w cokolwiek.
    Trochę mało to składne, prawdopodobnie merytorycznej wartości nie ma żadnej, ale zamieszczam.

    P.S.
    Dodam jeszcze tylko, że na nasze wspaniałe społeczeństwo mam w ogóle od późnego gimnazjum. Chyba byłem cynicznym dzieckiem -.-’

  2. 2012-03-27
    16:31  

    Wybaczyć racz komentarz pod komentarzem, ale czuję się winien informację, że notka Twoja była jedną z inspiracji notki mojej. No i zalinkowałem Cię oczywiście.

  3. 2012-03-30
    02:38  

    UUuu, pozmieniało się. Coś się ulotniło. Czytałem bloga przez ostatnie 3? Lata i zawsze zastanawiałem się skąd u autora tyle optymizmu. I wreszcie, coś pękło skończyło się przeinaczyło. Mimo wszystko czytać z chęcią będę…

  4. 2012-04-06
    23:15  

    @Isgalad
    Trudno nie zaglądać tu rzadko, jako że częstością wpisów od czasu jakiegoś nie grzeszę :)
    Ja się właściwie zastanawiam, czy zasadniczo przypadkiem stosunek mój ogólny w notce powyższej wyłuszczony nie cechował mnie zawsze, a po prostu starałem się sobie na siłę wmówić coś przeciwnego. Tak czy inaczej, poległem na polu beznadziejnej tej walki.

    @jeffree
    Vide parę zdań wyżej. Sam nie wiem, czy miało się co ulatniać i ulotniło, czy po prostu przestałem oszukiwać sam siebie. Niemniej, wpis ten na tle wszystkich poprzednich to faktycznie olbrzymi kontrast. Choć siłą rozpędu towarzyszący mi rzeczony optymizm wyraźnie od jakiegoś czasu już zwalniał. Cóż, w końcu mija właśnie mniej więcej 4,5 roku od pierwszych moich tutejszych wynurzeń…

  5. 2012-04-07
    02:04  

    Nie koniecznie chodzi o wmawianie czegoś sobie. Wmawianie sobie czegoś to kłamstwo, mimo, że znamy prawdę. Jesteśmy jednak ludźmi, a ludzi cechuje nadzieja, która jednak czasem gaśnie. W nadziei jest światło, w kłamstwie nie, bo kłamie się z premedytacją. Nadzieja to odruch i to wcale nie taki najgorszy, bo mimo, że z prawdą może mieć niewiele wspólnego, to może wyzwolić w nas coś dobrego. Owszem, po wylanym n-tym kuble zimnej wody na głowę, nie dziwię się, że człowiek przyjmuje rzeczywistość i porzuca niektóre swoje wcześniejsze zapędy. Dlatego właśnie kiedyś (jak już pisałem) przestałem wierzyć w społeczeństwo. Żeby została mi nadzieja dla poszczególnych ludzi.

  6. 2012-04-08
    15:08  
    dannier

    No i cóż chciałoby się rzec: stało się. Poczułeś smak bezsensu drążenia i dążenia do równowagi. Pękłeś a żółć się wylała. I ja tak mam tylko częściej może nawet cały czas. To taka walka Syzyfa z wielkim kamieniem. Wydaje nam się, że to już udało się a gówno się udało, jesteśmy w tym samym miejscu, ludzie obok też. Nie liczę na to, że coś zmieni się wśród ludzi, to masa bez mózgu. Proces ten będzie trwał dziesiątki lat jeszcze a my będziemy uważani za chorych, opętanych. Średniowiecze pełną gębą. Można uciec, ale tylko na chwilę. Życie jest podłe, ale trzeba robić wszystko, żeby takie nie było. Czuj Czuwaj! :)

linia

ZAHOMIKUJ KOMENTARZ:

Jeśli chcesz, aby przy Twoim komentarzu wyświetlił się Twój avatar,
zarejestruj swój adres e-mail w serwisie Gravatar.