Od zawsze byłem – i jestem nadal – wielkim entuzjastą czytania. Ileż razy wypożyczałem książki z lokalnej biblioteki. Książki, które pochłaniałem i które niezmiernie otwierały moją wyobraźnię i percepcję otaczającego nas świata.
Żywa Biblioteka jest jednak jeszcze bardziej interesująca. Nie można w niej wypożyczyć książki, ale osobę. Osobę, która może nie tylko opowiedzieć historię swego życia, ale również odpowiedzieć na Państwa pytania.
Historie, o których opowiadają te osoby, są zupełnie niezwykłe. Powodem jest to, że nie mieszczą się one w głównym nurcie życia. Często oznacza to, że muszą stoczyć ciężką walkę, by zostać zaakceptowanymi przez społeczeństwo. I jeśli nawet tak się stanie, czasami doświadczają dyskryminacji.
Dyskryminacja jest często powodowana lękiem: lękiem przed nieznanym, przed niesłyszanym. To dlatego właśnie gorąco polecam odwiedzenie Żywej Biblioteki w tych dniach i znalezienie czasu na przeczytanie historii ludzkiego życia. Żywe książki, które Państwo tam znajdziecie są świadectwem różnorodności otaczającego nas świata. Bądźcie jej częścią!
Marnix Krop, Ambasador Królestwa Niderlandów w Polsce,
wstęp do Porozmawiajmy o różnorodności [.pdf]
Zdarza się czasem, że wpadnie ktoś na pomysł w swej prostocie genialny. Moment taki wspaniały nastąpił na przykład dziesięć lat temu w Danii podczas międzynarodowego festiwalu muzycznego w Roskilde, kiedy to grupa ludzi związanych z organizacją Stop Przemocy spontanicznie zorganizowała pierwszą żywą bibliotekę, w której wypożyczyć można sobie było człowieka – reprezentanta jednej z dyskryminowanych i postrzeganych stereotypowo grup społecznych, a następnie porozmawiać z nim sobie do woli a szczerze.
Pomysł ten szybko zyskał sobie rzeszę zwolenników i tak w ciągu ostatniej dekady ideę tę podchwycono i zrealizowano w wielu krajach europejskich, a także w Stanach Zjednoczonych, Australii i Kanadzie. W Holandii zyskała sobie ona taką nawet popularność, że w 2005 roku zorganizowano objazdowy Bibliobus, który jeździł do ludzi uczestniczących w różnych festiwalach i innych tego typu imprezach.
I w Polsce Żywe Biblioteki mają już kawałek swojej własnej tradycji. Pierwsza odbyła się 3 marca 2007 roku, oczywiście w Warszawie, zorganizowana głównie przez Stowarzyszenie Lambda Warszawa, w ramach Globalnej Wioski – Święta Różnorodności. Poza kilkoma późniejszymi warszawskimi, Żywe Biblioteki miały swe odsłony w Poznaniu, Grudziądzu, Toruniu, Wrocławiu, Rudzie Śląskiej, Rzeszowie, Opolu, Bydgoszczy i Krakowie, a każdą z nich można uznać za sukces.
Każda z tych Żywych Bibliotek była nieco inna, w ramach każdej z nich książkami były inne osoby. Oczywiście, grupy społeczne, które miały swoich przedstawicieli często się pokrywały, jednak nie w każdej można było znaleźć na przykład geja czy lesbijkę. Krakowska wyspecjalizowała się nawet w mniejszościach narodowych, a znaleźć można było w niej Argentyńczyka, Białorusina, Hiszpana, Irańczyka, Koreańczyka, Macedończyka, Afrykańczyka, Węgra, Ormianina, Roma czy Turka. Na innych pojawiały się książki takie jak na przykład – poza gejami – ksiądz, ateista, były więzień, osoby z różnymi niepełnosprawnościami, wegetarianin, alkoholik, uchodźca, zakonnica, strażnik miejski (sic!), osoba starsza, feministka i tak dalej, i tak dalej.
Ponieważ Żywe Biblioteki mają naśladować te prawdziwe, organizatorzy dbają o całą otoczkę i odpowiednią nomenklaturę. Tu wszystko już zależy od ich kreatywności, za przykład niech posłużą choćby wrocławskie karty biblioteczne (otrzymywało się je po rejestracji) czy karty katalogowe, z których jedna (Bydgoszcz, wrzesień 2008) brzmiała tak:
Damian, 26 lat
osoba homoseksualnaW każdym społeczeństwie żyje od 5 do 10 proc. osób homoseksualnych. Większość z nich zmuszona jest ukrywać swoją orientację psychoseksualną przed rodziną, znajomymi, współpracownikami. Jeśli dokonują coming outu (ujawniają swoją orientację), niejednokrotnie spotykają się z przejawami agresji i przemocy, problemami w pracy, konfliktami w rodzinie.
Stereotypy związane z homoseksualnymi mężczyznami (gejami): zniewieściali, noszą obcisłe, lateksowe ubrania [sic! - H], myślą tylko o seksie, podrywają wszystkich mężczyzn, których spotykają na swojej drodze.
Najbliższa Żywa Biblioteka w Polsce odbędzie się już za półtora tygodnia w Gdańsku, w Nadbałtyckim Centrum Kultury 8 i 9 maja, w godzinach 9-17. Na liście jest osoba, której udało się wyjść z bezdomności, osoba czarnoskóra, Żyd, feministka, Muzułmanka, Arab, gej, lesbijka, Tatar, działaczka ekologiczna, ateista, weganka, była alkoholiczka, rodzic dziecka z niepełnosprawnością.
Również w maju Żywą Bibliotekę zorganizuje w Zielonej Górze Stowarzyszenie Lambda Zielona Góra. Dokładny termin na razie nie jest jeszcze znany, ale informacja powinna pojawić się lada dzień na stronie organizatora.
Jeśli zatem ktoś z Szanownych Czytelników znajdzie się w tym czasie w Gdańsku lub w Zielonej Górze, serdecznie zachęcam do odwiedzenia Żywej Biblioteki! Ja sam nie miałem jeszcze przyjemności brać udziału w żadnej z dotychczasowych, jakoś mi informacje o nich niecnie a skutecznie umykały, nie będzie mnie też zapewne w żadnym z wyżej wymienionych miast w odpowiednim czasie, ale wiem już, że jak tylko znów uda się zorganizować Bibliotekę w Warszawie, nie będzie mogło mnie na niej zabraknąć. A kto wie, może i zgłoszę swoją skromną kandydaturę na książkę? ;)
źródła: żywa biblioteka, Human Library,
gazeta.pl, Żywa Biblioteka Gdańsk 2010
Od zawsze byłem – i jestem nadal – wielkim entuzjastą czytania. Ileż razy wypożyczałem książki z lokalnej biblioteki. Książki, które pochłaniałem i które niezmiernie otwierały moją wyobraźnię i percepcję otaczającego nas świata.



Na początek musisz wiedzieć, drogi Gościu, że nie uprawiam tu emocjonalnego ekshibicjonizmu nieszczęśliwego i skrzywdzonego przez życie geja.




