by Wianek
Właściwie chciałem tylko skomentować ostatni wpis, ale myśl rozrosła mi się na tyle, że postanowiłem spłacić daninę, na którą się po pijaku zgodziłem i spłodzić spójny tekst, choćby miał być tylko przydługim komentarzem.
Homoseksualista to człowiek taki, jak każdy inny i co mnie obchodzi, co on robi w sypialni. Ładne, nie? Fora internetowe roją się od podobnych stwierdzeń. To wręcz modne mieć takie nowoczesne poglądy. A mi właśnie troszeczkę to zmienia. Zostałem wychowany w tym, że Romeo ruchał Julię, Tristan – Izoldę, a Petrarca sonety pisał do Laury, a nie powiedzmy do Zenona. Mam ten problem, że nie potrafię pod Julię podstawić drugiego Romea i myślę, że nie jestem osamotniony w swoim przekonaniu. Śmieszą mnie więc wszelkie próby pokazania pary idealnych homoseksualistów w stylu zrodzonym przez heteroseksualną większość (patrz Tajemnica Brokeback Mountain). Nie ma Julii, Izoldy, ani Laury płci męskiej.
Nie próbuję tutaj udowodnić, że homoseksualizm jest przeciwny kulturze, raczej interesuje mnie, dlaczego homoseksualiści tak zawzięcie szukają akceptacji na zasadzie przypisania się do heteroseksualnych mitów miłości. Zastanawiam się po jaką cholerę dwóch gejów stara się zbudować parę pasującą do kulturowego schematu: mamy, taty, pieska i jakichś jebanych garnków na białym płotku. Dlaczego by nie tworzyć czegoś nowego, opartego na odmiennych wartościach?
Istnieje coś takiego, jak ciotowatość; znamy przecież ten syndrom zwichniętego nadgarstka, czajniczek i ogólnie styl zachowania przegiętej cioty. Często myślimy o zniewieściałości, ale to przecież gówno prawda, bo żadna laska nie zachowuje się w ten sposób. To nie Julia w męskim wydaniu, to raczej parodia Julii, to nowa interpretacja heteroseksualnego mitu.
Ciotowatość to nie zniewieścienie, to kulturowa partyzantka, poddająca wątpliwościom nasze codzienne rozgraniczenia między kobiecy – męski; to pytanie o istotę męskości i kobiecości. Nie chodzi o to, że powinniśmy homoseksualistów zaakceptować i na siłę znaleźć im miejsce wśród naszych mitów, powinniśmy raczej dać stworzyć im nową mitologię, z której i my niejednego mam nadzieję się dowiemy.
Heteroseksualny Wianek, obserwujący, jak homikus staje się coraz bardziej przegięty.




Na początek musisz wiedzieć, drogi Gościu, że nie uprawiam tu emocjonalnego ekshibicjonizmu nieszczęśliwego i skrzywdzonego przez życie geja. Ba! Wręcz przeciwnie, żyję w cudownej zgodzie z moim wcale nie najgorszym światem. Co zatem właściwie miałem i mam na celu, zakładając i pisząc ten blog? Otóż dwie rzeczy. Primo - chcę przynajmniej trochę otworzyć temu nie najlepszemu ze społeczeństw oczy na fakt, że homik jest takim samym człowiekiem, jak każdy inny. Kocha, czuje, cieszy się, smuci, raduje, uczy, studiuje, głosuje, ma poglądy polityczne, bawi się, ma znajomych, pracuje itp. itd. Secundo - chcę przynajmniej trochę pokazać, że gej może czuć się dobrze i żyć w zgodzie ze sobą i ze światem. Niech blog ten będzie moim małym prywatnym wkładem w poprawianie tego świata...





18:58
Wianek… nie przekonuje mnie trochę wymaganie by związki homoseksualne były na siłę czymś nowym. One nie są nowe, istnieją naszej kulturze od zawsze i są chyba – tak jak związki hetero – odzwierciedleniem danej epoki. Tak mi się wydaje z pozycji hetero.
Twoje ciśnienie w tą stronę odbieram w ten sposób trochę, jakby homoseksualiści mieli być z gruntu awangardą i innością, a są częścią tej samej kultury i społeczeństwa – czy tego nasze społeczeństwo i kultura chce czy nie.
Jak jakiejś homoseksualnej parze pasuje schemat ze wspomnianymi garnkami, to chyba ich sprawa.
19:03
Jest cos na rzeczy. Pisałem o tym tez w komentarzu do posta Cejrowski Show. Z tym zwichnietym nadgarstkiem to bym nie przesadzał ;-) Znam kilku gejów, o których nigdy bym się tego nie domyslił gdyby sie nie ujawnili i wielu heteryków, którzy sa sztandarowymi ciotami ;-))) Ale nie o tym przeciez jest wpis. Zgadzam się z jednym: ciotki powinny szukać swojego srodka wyrazu, swojej kultury, swojej mitologii itd. Przez ostatnie stulecie kobiety chciały za wszelka cene udowodnic że są tacy jak faceci i co? Udało się: nie dość że tyrają jak dzikie w domu to jeszcze muszą dodatkowo tyrać i zarabiać w robocie. I jeszcze sie cieszą że mogą pracowac na kopalni. OK, jesli któraś lubi, czemu nie. Jednak czy nie jest to jeszcze bardziej uwłaczajace? Kobieta też człowiek gdy usiadzie w traktorze? Kobieta tez czlowiek obojetnie czy siedzi w tym pieprzonym traktorze czy nie! I tak samo z pedziami: czy tylko gdy powielimy struktury mesko-damskie na męsko-meskie lub damsko-damskie wtedy będziemy mogli uznać że gej to człowiek??? Czy nie lepiej, skuteczniej, zdrowiej i z korzyscią dla kultury byłoby gdyby gej uznał swoja odrębność? Czy jeśli Marek Edelman mowi o sobie że jest Żydem przestaje byc Polakiem? Albo gdy mówi o sobie że jest Polakiem przestaje być Żydem? Świadomość i afirmacja własnych korzeni, światopogladu, orientacji seksualnej i wszystkiego co ludzkie – to dopiero moze umożliwić twórcze rozwinięcie pewnego rodzaju odrębnej tożsamosci kulturowej, ktora przed stu laty jeszcze była karana więzieniem. Tylko czy żadanie powielania dotychczasowych struktur są najlepszą drogą?
Podoba mi sie homikus, który czasem zapędza się w krytyce w krytykanctwo, przejmujac pewne krytykowane przez siebie cechy (jak w przypadku postu o Cejrowskim ;-)), ale ktory też potrafi stanąć z boku i zamieścić taki post. Podoba mi się dystans i poszukiwanie. Otwarte muszą byc obie strony ;-))))))
20:10
@MacKozer
Wianek ma sporo racji. Nie chodzi o awangardę, ale o zupełne oderwanie. I fakt, zobaczcie, jakie konteksty nadaje się wszelkim dyskusjom na temat homików czy homiczych związków. Większość ludzi od razu zaczyna porównywać je do małżeństw, stale pojawia się argument o modelu rodziny, tradycji etc. Od tego właśnie trzeba się uwolnić i nie wychodzić z pozycji utartych norm, ale z zupełnie nowej, dziewiczej.
@Igor
Ach, zwinięty nadgarstek to tylko uogólnienie, wszyscy doskonale zdają sobie sprawę, zresztą jak MacKozer pisał, że jest mnóstwo gejów niewyróżniających się niczym oraz mnóstwo heteroseksualnych facetów, którzy zachowują się w sposób stereotypowo gejowsko przegięty.
Ale dobrze prawisz. Podoba mi się Twoja myśl. Może właśnie geje i lesbijki, zamiast próbować stopić się ze społeczeństwem w istniejącej jego formie, powinni stworzyć sobie nowe równorzędne miejsce? Warto się nad tym zastanowić.
20:30
Homikus, ale to i tak jest na siłę. Zauważcie, że społeczeństwo tradycyjne przeżywa kryzys, a zwłaszcza instytucja małżeństwa. Rozwodów jest chyba więcej niż ślubów, moda na bycie singlem, globalna wioska i internet (który nie bez racji nazywany jest największym alfonsem lub swatką naszych czasów).
Tworzenie tradycyjnego małżeństwa nie ma sensu, bo i globalnie nasze społeczeństwo od tego odchodzi.
Generalnie chodzi mi o to, że związki homoseksualne wyróżniają się samą orientacją, a jeśli różnią się od tradycyjnego schematu, to nie czynie je to wyjątkowymi, gdyż obecnie duży procent związków hetero odchodzi od schematu (skala jest oczywiście różna i w różną stronę odchodzi się od schematów) :)
Jestem, jak już to podkreśliłem przeciwko wykorzystywaniu orientacji jako jakieś elitarności :)
Społeczeństwo zmienia się całe, a nie tylko geje czy lesbijki :)
11:11
Acha… Zatkałao mnie z początku bardzo mocno dopóki nie dotarłam do Heteroseksualny Wianek, obserwujący, jak homikus staje się coraz bardziej przegięty.…Teza owszem ciekawa, ale styl mnie dość razi…
Schematy były są i będą, stare zanikną, wytworzą się nowe, problem pozostaje jeden: jak wypracować ich taką różnorodność, żeby przestały być do siebie porownywame i rangowane. A osobiście też znam parę homo w której nikt nie jest „przegięty” jak to się ładnie eufemicznie określa. Po prostu są, żyją razem, można iść na piwo z jednym lub z oboma, zoboma pogadać na każdy temat – to zdecydowanie lepsze niż większość schematów związków hetero z punktu widzenia znajmej takiego związku która lubi obie odoby związane ze sobą…
18:44
Ja przepraszam że tak wtrącę ni z kiwi ni z marakui, zwichnięty nadgarstek to chwyłapię, ale może mnie ktoś obwyjaśnić termin ‚czajniczek’..?
20:18
A będziesz w sobotę na imprezie u Tomka? To Ci wtedy pokażę. Albo zrobi to Tomek, on jest w tym świetny :]
08:29
Aż mnie zatkało. Ale mam pytanie, Homikusie: co masz na myśli pisząc: „Może właśnie geje i lesbijki, zamiast próbować stopić się ze społeczeństwem w istniejącej jego formie, powinni stworzyć sobie nowe równorzędne miejsce?”
P.S. Ja nie byłam na imprezie, mogę prosić albo o jakieś jutjubowe demo albo o wyjaśnienie ‚czajniczka’? :P
08:45
Otóż, moja droga, miałem na myśli właściwie to, o czym napisał Wianek. Zamiast powielać heterowzorce, na przykład właśnie rodziny, w której jest tatuś, mamusia, dzieci, piesek, kotek i papużka, należy stworzyć od początku coś niezależnego, nieopierającego się na żadnych wzorcach, bo przecież takich nie ma. Zwyczajnie, tworzyć własną (pod)kulturę nie oglądając się na skostniałe heteronormatywne schematy! :]
A czajniczek to mniej więcej to, co robi Adam w reklamie z dzisiejszego wpisu. Czyli stereotypowo „przegięta, gejowska, ciotowata” (różne są określenia) poza, sposób poruszania się, gestykulacja. A także ów zwichnięty nadgarstek, o którym raczył wspomnieć powyżej szanowny Wianek.
20:27
Dziękuję za wytłumaczenie ;)
A (pod)kultura, jak to nazwałeś, nie brzmi dla mnie zbyt pozytywnie. Dla mnie to zapowiedź konfliktu.
20:32
Ależ nie nie, to nie miało zabrzmieć, jak określenie pejoratywne i umniejszające. Chodziło o (pod)kulturę kultury ogólnie, na zasadach równorzędności i bez najmniejszych antagonizmów, a raczej jako dwóch uzupełniających się nawzajem części.
23:44
Point taken.
12:02
No cóż.. W kwestii związków – posłuchajcie dziadki opowieści starca :) To jest tak, ze każdy (czy homo, czy hetero) związek to INDYWIDUALNA SPRAWA, rzecz rozwijająca się pomiedzy dwojgiem (czy tylko?? powiedzmy, ze nie, by nie lansować tu jakiś przestarzałych norm) ludzi. Gdy przyjmuje ona formę „dobrego małrzeństwa” typu mąż, żona, piesek i białe garnki na płocie to jest to decyzja tych, którzy w tym uczestniczą!! jeśli tak widzą swoje szczęście – to przepraszam bardzo, ale nikt nie moze im tego zabronić, ani nawet krytykowac. Możemy tylko powiedzieć (nawet mozemy zrobić to publicznie, i nikt sie za to nie powinien gniewać), że „Ja chcę inaczej”. I proszę bardzo – mam (z partnerem) 10000 dróg, by wypracować sobie model, który będzie sprawiał mi satysfakcję.
Na koniec zgodzę się z przedmówczynią – najważniejsze, by w społeczeństwie funkcjonowała „wielość modeli”, dbajmy więc i pieśćmy różnorodność i na wszelki wypadek – nie okazujmy zdziwienia :)
A, i jeszcze o tym modelu miłości, że jak Romeo to tylko Julia… Sądzę, ze JUŻ DZIŚ mamy w kulturze znacznie wiecej modeli miłości, a na odkrycie (i akceptację) czeka jeszcze tyyyle… Ale wogóle to miło sie czyta młodych ludzi, którzy chcą ulepszyc świat :)
00:15
A ja się tak zastanawiam…Ale jak inaczej? Jak miałby wyglądać normalny związek dwóch osób jednej płci, którzy chcą żyć normalnie?Oczywiście,że ludzie chcą się zabawić, że fajnie/dobrze jest próbować i wymyślać coś nowego,coś swojego ale w końcu kończą się pomysły, a człowiek chce mieć chwilę spokoju i poczuć się bezpiecznie z kimś kto go zna.I w tym przypadku zawsze się wraca do stereotypów domu i rodziny(nawet jeśli jest nią tylko druga osoba).Ja nie piszę o dzieciach i garnuszkach, bo to już inna kwestia, ale tworzenie domu zawsze jest tworzeniem domu.Może właśnie dlatego tym „dwóm gejom” pasuje bycie taką parą?A jeśli chodzi o bajki, to zwykle przedstawiają miłość jako nieustający romans,a nie znam żadnej prawdziwej miłości która by tak wyglądała-i homo i heteroseksualne romanse się po prostu kończą.Co myślisz?