ARCHIWA

14 czerwca 2008 - sobota

gej-kultura: visions of

Jestem zdecydowanym heteroseksualistą, który jakiś czas temu wyleczył się z homofobii, po ucięciu sobie długiej pogawędki z parą irlandzkich gejów w pubie (w Irlandii, a jakże) przy piwie i papierosach. Nigdy specjalnie nie byłem anty, ale wcześniej bardzo irytowała mnie pewna dość często spotykana wśród gejów powierzchowność wyrażająca się w gestach, chodzie itp. (choć zdarza się ona też wśród facetów heteroseksualnych), którą w kręgach moich znajomych określa się krótko – ciotowatość. Wspomniana para irlandzkich gejów była dość mocno ciotowata i chyba właśnie to wspólne picie piwa i gadka o wszystkim (np. o historii Irlandii i Polski, a mniej, choć także o gejach) sprawiły, że oswoiłem się z tym i przestało mi to przeszkadzać czy irytować.

Oczywiście nie zostanę zaraz zwolennikiem czy aktywistą ruchów gejowskich. Śmieszy mnie pojawiające się czasami podpieranie swojej miernoty artystycznej czy intelektualnej przez seksualną orientację (a znam takich), czy coś o czym kiedyś usłyszałem w TOK FM, a określane mianem kultura gejowska. Uważam, że sprawy orientacji seksualnej to prywatna sprawa każdego z nas. Oczywiście w Polsce nie jest to sprawa prywatna a tabu, a orientacja inna od hetero to zboczenie i grzech.

MacKozer