Parada, Parada i po Paradzie. Wczorajsza warszawska Parada Równości zakończyła trwające cały poprzedni tydzień Dni Równości, odbywające się pod hasłem Żyj, Kochaj, Bądź!. Organizatorzy szacują ilość uczestników na 7-8 tysięcy, policja i media podają liczbę około 2 tysięcy. Prawda pewnie leży gdzieś pośrodku, a czy to dużo, czy mało – rzecz względna. Co nie ulega wątpliwości to to, że tak czy siak ludzi było znacznie mniej niż na pamiętnej Paradzie roku 2005, zakazanej przez wówczas jaśnie w stolicy panującego Lecha Kaczyńskiego. Niemniej jednak ja byłem pod wrażeniem. To była pierwsza Parada Równości, w której wziąłem udział (rok temu siedziałem jeszcze w Chinach, wcześniej – lepiej nie wspominać) i w mojej subiektywnej ocenie, operującej jedynie pojęciami dużo, mało, nie mam zdania i coś w ten deseń, to było dużo.
Oczywiście już w drodze z mojej zapyziałej Woli na Plac Bankowy nasłuchałem się wspaniałości typu o patrz! idzie jeden! Ha, ha, ha!, ale jak tylko dotarłem na miejsce, pewne przygnębienie natychmiast ustąpiło miejsca znacznie przyjemniejszym uczuciom. Wszystko zaczęło się oczywiście z pewnym opóźnieniem, jak to w takich przypadkach bywa. Początkowo planowałem przejść trasę piechotą, ale silna grupa znajomych lesb tak długo lobbowała za wciśnięciem się na jedną z platform, aż w końcu zmuszony byłem ulec. Ale nie żałuję, bo zabawa na platformie okazała się być przednią! Był to też doskonały punkt obserwacyjny wszystkiego wokół.
A wszystko wokół mnie zaskakiwało na każdym kroku. Po pierwsze – opozycja w postaci niewielkich grupek rozgarniętych młodzieńców z Obozu Narodowo-Radykalnego była tak nieliczna i tak stłamszona przez kordony policji, że wyglądali po prostu żałośnie i sami z siebie zrobili skompromitowanych durniów. Pierwsza ich, jedna z liczniejszych, grupa zakotwiczyła się już na Placu Bankowym, potem tu i ówdzie przewijały się jakieś mniejsze. Coś tam wykrzykiwali, ale nikt chyba nie wie, co to było. Na pewno dominowało słowo pedały.
Po drugie – reakcje mieszkańców Warszawy przeszły moje oczekiwania. Widziałem całe rodziny z dziećmi, ludzi młodych i starszych, obcokrajowców. Jedni po prostu stali i patrzyli, inni się uśmiechali, ale mnóstwo z nich machało nam radośnie, krzyczało i pozdrawiało. To było naprawdę miłe i budujące!
A ponieważ reakcje z naszej strony były bardzo żywiołowe, atmosfera była naprawdę cudowna! Słońce, muzyka, zabawa, mnóstwo radości, kolorów i uśmiechu. Wiem, że podniecam się strasznie, ale przypominam Szanownemu Czytelnikowi, że to mój pierwszy raz. Więc nie dziwne, że się emocjonuję :] Całość trwała mniej więcej dwie godziny. Po dotarciu pod Kancelarię Premiera niewiele się już w sumie działo, a przynajmniej ja niewiele widziałem czy słyszałem. No, może poza tym, że załapałem się sprytnie na szampana od Jacka Poniedziałka.
Polityczna reprezentacja na Paradzie nie była tym razem zbyt liczna. Poza bardzo aktywnymi Zielonymi 2004, na których zawsze można liczyć, pojawił się jedynie Marek Borowski i jego SDPL, a przybyli oni z własną platformą. To odpolitycznienie imprezy sprawiło, że właśnie te polityczne nasze postulaty zniknęły gdzieś w morzu zabawy. Ma to swoje zalety, bo wreszcie Parada zaczyna przybierać formę nie pochodu zastraszonych i nieśmiało domagających się swoich praw ludzi, ale wydarzenia radosnego, które może być atrakcyjne i fajne także dla mieszkańców miasta. Wadą jest właśnie odsunięcie na bok tego, czego się tak naprawdę wciąż domagamy i dostać nie możemy.
Aha, widziałem na własne oczy, wspomniana flaga nad ambasadą Wielkiej Brytanii wisiała i dumnie powiewała. Należą się Brytyjczykom serdeczne podziękowania, choć nie mi je składać, bo i tak ich nikt zainteresowany tu nie przeczyta…
A teraz zapraszam na krótką fotorelację. Sam żadnych zdjęć nie zrobiłem, a to dlatego, że zajęty byłem czymś innym, jednak dzięki uprzejmości innych zamieszczam co następuje.
Fotografie by homiki.pl:




Fotografie by Lucyna Rozlatowska:












Fotografie by Gocu:



Do zobaczenia za rok! Już nie mogę się doczekać :]




Na początek musisz wiedzieć, drogi Gościu, że nie uprawiam tu emocjonalnego ekshibicjonizmu nieszczęśliwego i skrzywdzonego przez życie geja.





21:06
Jeszcze nigdy nie dotarłem na paradę [pewnie z racji odległości]
Ale tak czytam i czytam – i chyba się wybiorę za rok! Warto, nie? :D
02:07
No ba! Warto, jak mało co!
10:40
tu trochę obrazków z Parady:
http://www.pancygaro.fotolog.pl/parada-rownosci-2008—zdjecia,1554325,link.html
pozdrawiam!
13:32
Dzięki serdeczne, świetne zdjęcia!
Dziś zaktualizuję wpis właśnie o zestaw linków do wszystkich fotorelacji, na jakie udało mi się trafić :)
14:05
Hej,
Przyciąłem Cię w filmiku (1:57), jak chorągiewką merdasz :)
14:10
O Ty! Spostrzegawcza bestyja jesteś! ;D
No a przede mną tańcuje oczywiście Heńka i zasłania mnie, kiedy tylko może ;)
16:56
i ja nie moge sie doczekac nastepnej parady! było cudownie. walka o prawa z impreza w jednym:)
19:42
Wielka szkoda, ze nie bylo mnie na warszawskiej paradzie! relacje cudne- wszedzie kolorowo- teczowo i wesolo!
a ja bylam za to w maju na marszu rownosci w katowicach i frekwencja w porownaniu do tej warszawskiej byla porazajaca- niestety w negatywnym znaczeniu- niecale 100 osob, przy okolo 400 policjantach. marsz byl bardzo skromny, idac tam w srodku bynajmniej nie czulam sie jak obywatelka duzego demokratycznego panstwa w Europie, ale jak jakies dziwo na ktore z zafascynowaniem i zdziwieniem patrzyl kilka razy wiekszy niz marsz tlum gapiow.przynajmniej moglam choc w jakims stopniu doswiadczyc uczucia podobnego do tego, ktore towarzyszylo tworcom pierwszych parad w Polsce, na ktorych frekwencja i reakcja ludzi z zewnatrz byla zblizona.
za rok koniecznie warszawska parada- ku pokrzepieniu serca!
14:51
Wygląda super… W przyszłym roku zaliczam obowiązkowo… Ech wyzwolenie z oków roboty świątek piątek i niedziela :D…
17:27
@karola
Ba! Niestety tak to właśnie wygląda w innych polskich miastach… Tam wciąż są to bardziej demonstracje. Ale warszawskiej odejście od tego schematu udało się chyba dopiero po raz pierwszy.
@karola, @Ivanka
Haha, jeśli za rok nadal będziecie chętne, dajcie znać, stworzymy silną i zwartą grupę aktywistów ;)
12:01
Proponuję Państwu wejść na stronę Pana Cejrowskiego, gdzie na forum znajdziecie temat „marsz na marsz”. Walczę o to, żeby jednej z najbliższych mi osób nikt nie pluł w twarz, ale samej jest mi trochę trudno. Pomożecie???
Pozdrawiam
Gay-friendly Justyna
10:43
hmm ciekawe co by sie stało gdyby raz na praradzie zabrakło kordonów policyjnego terroru. to nie parada równosci tylko policyjna defilada. nie wiem jak mozna to nazywać sukcesem? zadna z tego typu imprez nie sprzyja w żaden sposób akceptacji środowiska homo przez społeczeństwo. parady to poprostu okazja do policyjnych cwiczebnych manerów w warunkach miejskich i nic wiecej. to nie parada tolerancji tylko parada przymusu….