Kontynuując wpis poprzedni.
W związku z całą sytuacją Jaśnie Nam Panujący Lech II Kaczyński postanowił skorzystać ze swego prawa i wygłosić dnia 17 marca orędzie do narodu. Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś z Szanownych Czytelników nie był już obejrzał tego wystąpienia, jeśli jednak ktoś taki się znalazł, spieszę z pomocą i zamieszczam je w całości:
To konkretne wystąpienie prezydenta jest zjawiskiem samym w sobie. Cóż to w ogóle jest? Poważne przemówienie głowy państwa? Mi się raczej kojarzy z reklamą towarzystwa ubezpieczeń na życie. A w najlepszym razie reklamą urzędu prezydenckiego. Poruszający podkład muzyczny (czy to Polskie drogi?), migawki raz z przeróżnych imprez, raz z pięknej polskiej wsi. Do tego dochodzi jeszcze dynamiczna kamera. Majstersztyk! Szkoda tylko, że prezydent nie dość dobrze wczytał się wcześniej w tekst, bo coś interpunkcja mu czasem nie wychodzi.
Ale mniejsza o jakże wyszukaną formę, nie dajmy jej przeważyć nad treścią. A w niej najważniejsze z mojego punktu widzenia, co następuje:
(…) tak zwanej Karty Praw Podstawowych (…)
Pięknie. Jaki błyskotliwy chwyt retoryczny. Ale i przejaw głupoty. To, Panie Prezydencie, jest oficjalna nazwa dokumentu. Więc sformułowanie takie jest niczym innym, jak przejawem ignorancji.
Inny przepis Karty poprzez brak jasnej definicji małżeństwa, jako związku mężczyzny i kobiety, może godzić w powszechnie przyjęty w Polsce porządek moralny i zmusić nasz kraj do wprowadzenia instytucji sprzecznych z moralnymi przekonaniami zdecydowanej większości społeczeństwa.
Przychodzi mi na myśl piękne porównanie – zapluty karzeł reakcji :]
No nic, ale to żadna nowość. I dalej. A właściwie trochę wcześniej. 16 marca Kaczyński odwiedził miejscowość Łyse, podobno słynącą ze swych wielkanocnych palm. Po mszy wygłosił z ambony przemówienie, które na żywo emitowane było w telewizji tvn24. I ciekawy fragment:
Postanowienia Traktatu związane z wiarą katolicką muszą zostać tak mocno zabezpieczone, jak to w prawie świeckim jest możliwe. Istnieje taka możliwość, przez odpowiedni tekst ustawy ratyfikacyjnej, a są tacy, którzy tych elementów do tekstu nie chcą wprowadzić. (…) Dobrzy Polacy są też wśród przedstawicieli innych wyznań i wśród niewierzących, ale większość z nas to katolicy. Chcemy tylko i wyłącznie to zabezpieczyć; mówię my, choć chcę i będę dążyć do kompromisu (…) moja opinia jest taka, że ustawa ratyfikacyjna, może razem z uchwałą w ramach pewnego kompromisu, powinna dokonać jak najdalej idącego zabezpieczenia.
Oraz o Karcie Praw Podstawowych:
Ten dokument zawiera w większości postanowienia całkowicie słuszne. Są tam jednak punkty, z których mogą wynikać później np. prawa do małżeństw, które nie są związkiem kobiety i mężczyzny. Nie chciałbym o tym mówić w kościele.
A szkoda, że nie chciał mówić, może większość zebranego tam moheru padłaby słysząc o dwóch facetach przed obliczem Wszechmogącego Miłosiernego Boga Miłości.
Wracając do orędzia. Wynikło z niego małe, acz jakże ironiczne w pewnym momencie, zamieszanie. Otóż w klipie tym pokazano w pewnym momencie zdjęcie ze ślubu dwóch facetów, pochodzące jakoby z któregoś z krajów Europy Zachodniej. Nic bardziej mylnego, drodzy nadworni copywriterzy! Dwaj geje, Brendan Fay i Tom Moulton, okazali się być mieszkańcami Nowego Jorku. W dodatku szybko doszła do nich informacja o, raczej sprzecznym z ich ewentualną wolą, wykorzystaniu materiałów z ich ślubu. W związku z czym Brendan postanowił wziąć sprawy w swoje ręce, a rozważa przekazanie ich następnie sądowi.
Najpierw byłem zdziwiony, potem naprawdę zszokowany. Muszę powiedzieć, że jestem bardzo niezadowolony z tego, że zdjęcia z naszego ślubu, z dnia pełnego szczęścia zostały użyte w telewizji jako część kampanii przeciwko małżeństwom homoseksualnym – takim jak Tom i ja.
Najpierw złożył skargę w polskim konsulacie w Nowym Jorku. Konsul Krzysztof Kasprzyk postanowił odpowiedzieć i przeprosić Faya, a amerykańskie media nie omieszkały odpowiedzi opublikować:
Chciałbym wyrazić wdzięczność za Pańskie pojednawcze podejście i empatię, jaką wykazał się Pan od pierwszej chwili, gdy wypłynął ten godny pożałowania incydent.
Jak pisze New York Times na podstawie listu od konsula, orędzie miało być skierowane do
wiejskiego, katolickiego, konserwatywnego elektoratu w Polsce wschodniej.
Jednak oficjalnego stanowiska nie będzie do czasu spotkania Kasprzyka z działaczami gejowskimi i z Fayem.
Zachowaniem konsula oburzony jest Jacek Kurski, notabene reżyser prezydenckiego klipu:
To zdumiewające, że konsul przeprosił geja. Nie komentuję tego.
Zwracam uwagę na ton wypowiedzi. Równie dobrze zamiast geja można by podstawić tu wesz. Bo to mniej więcej z tego wynika.
Tymczasem Brendan Fay poinformował wczoraj (w piątek), że zamierza domagać się przeprosin od Kaczyńskiego, a jeśli nie otrzyma ich w wyznaczonym terminie, wytoczy prezydentowi RP proces.
To nie może dłużej trwać. Prezydent nie można obrażać ludzi publicznie. Potrzebne będą jakieś publiczne przeprosiny. Wypowiedź prezydenta sugerowała bowiem, że związki kochających się ludzi są szkodliwe dla polskiego społeczeństwa, co nie jest prawdą.
Planuje także wysłać listy do Kaczyńskiego, a także do premiera Tuska. Temu ostatniemu pragnie podziękować za krytykę wypowiedzi prezydenta.
Jednym słowem, mili moi Czytelnicy, cyrk na kółkach, burdel i szopka noworoczna. Z niecierpliwością czekam na dalsze odcinki telenoweli Kaczory versus pedzie! :]
źródła: gazeta.pl, Gazeta Wyborcza, Daily Telegraph,
tvn24, Dziennik, homiki.pl, gejowo.pl




Na początek musisz wiedzieć, drogi Gościu, że nie uprawiam tu emocjonalnego ekshibicjonizmu nieszczęśliwego i skrzywdzonego przez życie geja.





00:25
Ta muzyka to jak z reklamy Fundacji TVN. Interpunkcja faktycznie w mowie Szanownej Glowy Panstwa lezy i kwiczy. Piernicza nie wiedzac o czym, dajac sie rzadzic tym zakichanym beretowcom i innym nawiedzonym…
Wlasnie dlatego polityka nie jest dla mnie. Ja zyje w swoim malym, prostym i wygodnie zbudowanym swiecie, w ktorym nic mna nie kieruje. Mysle co chce, uwalniam sie od tego co mnie zniewala, jesli chce. Olsniewam z kazdym dniem zauwazajac ile uprzedzen i ile stereotypow rozwinelam w swoim krotkim zyciu. I z tym nalezy walczyc.
Ale o czym my to?… Ach, Kaczory kontra geje. No coz, jestem po Waszej stronie oczywiscie, nie widze o co ten caly krzyk i zabranianie ludziom budowania szczesliwego zycia razem. To bardzo po chrzescijansku, czyz nie? Ludzie w tym panstwie nie zrozumieja, prawda? Dopiero jak nasze pokolenie sie mocno zestarzeje, to moze pojawi sie ten cien zrozumienia i akceptacji zycia jakim naprawde jest, a nie jakim je religia filtruje.
Za duzo gadam ;)
Dobrej nocy i milej wielkanocnej niedzieli, Homikusie :)
13:06
Taaaaa… Miałam nawet też coś o tym napisać ale stwierdziłam że szkoda palców – argumentów i tak nie załapią a na pyskówkę jestem jednak za powaznym człowkiem ;)… W każdym razie Twoje zdanie podzielam. Jak to mówią dobry spec od propagandy umie zabić najlepiej funkcjonujący mózg – a tych choćby nieźle funkcjonujących wciąż mało… Co mnie pociesza to to, że firma odpowiedzialna za strone „artystyczną” będzie skńczona w środowisku przez stosowanie czarnego marketingu (niedozwolnych chwytów na podświadomości min.).