“Bartek, zawsze uważałem się za człowieka tolerancyjnego o otwartym światopoglądzie, ale była to gadka bez pokrycia. Dzięki Tobie uświadomiłem sobie, że naprawdę taki właśnie jestem.”
W.
…
godzina 18:38
OCEŃ, PROSZĘ:
Już 76
Czytelników Homikus Pospolitus: Hetero Friendly Gay Blog postanowiło ułatwić sobie część życia ściśle związaną z odwiedzinami na blogu. Jeśli spodobał Ci się ten wpis, możesz zrobić to i Ty dzięki zahomikowaniu kanału RSS. W ten sposób będziesz na biężąco z moją radosną twórczością. Możesz również podać mi adres e-mail, dzięki czemu informacje o nowościach otrzymasz na swoją skrzynkę pocztową. E-mail wysyłany jest raz dziennie, chyba że nie pojawił się żadnen nowy wpis. Zapraszam!
KOMENTARZE (4):

ZAHOMIKUJ KOMENTARZ:
Jeśli chcesz, aby przy Twoim komentarzu wyświetlił się Twój avatar,
zarejestruj swój adres e-mail w serwisie Gravatar.


Na początek musisz wiedzieć, drogi Gościu, że nie uprawiam tu emocjonalnego ekshibicjonizmu nieszczęśliwego i skrzywdzonego przez życie geja. Ba! Wręcz przeciwnie, żyję w cudownej zgodzie z moim wcale nie najgorszym światem. Co zatem właściwie miałem i mam na celu, zakładając i pisząc ten blog? Otóż dwie rzeczy. Primo - chcę przynajmniej trochę otworzyć temu nie najlepszemu ze społeczeństw oczy na fakt, że homik jest takim samym człowiekiem, jak każdy inny. Kocha, czuje, cieszy się, smuci, raduje, uczy, studiuje, głosuje, ma poglądy polityczne, bawi się, ma znajomych, pracuje itp. itd. Secundo - chcę przynajmniej trochę pokazać, że gej może czuć się dobrze i żyć w zgodzie ze sobą i ze światem. Niech blog ten będzie moim małym prywatnym wkładem w poprawianie tego świata...





23:49
Woah, swietna sprawa :)
Milo to bylo uslyszec, co? :)
Przyznaje, ze i ja swoja ‚gadke’ pokrylam dzieki swojej kolezance, ktora jest lesbijka. A horyzonty poszerzylam przez pobyw w UK…
I dobrze mi z tym :)
14:13
W rzeczy samej, bardzo miło było to usłyszeć :] I bardzo dobrze mieć takich znajomych.
17:51
Aż szkoda nie znać kontekstu.
17:54
W sumie niewiele go, po prostu w toku luźnej i żartobliwej (jak to zwykle my dwaj) rozmowy zahaczającej o tematykę jakoś tak kolega W. odczuł potrzebę zwerbalizowania takiej myśli :]