Ponieważ sesja nie pozwala zwykle na skupienie wysiłku intelektualnego na czymkolwiek innym, niż ona sama, więc będzie dziś bardzo niewymagająco. W słowach kilku – żartów mi się zachciało. Bo dzisiejszy wpis to w sumie żart. Należy to sobie uświadomić z całą mocą :]
Ostatnio było mi jazzująco. Dziś dla odmiany – gejowsko. Kawałek, którego możecie sobie posłuchać, jest dość chyba znany za sprawą dość… hm… jak to rzec?… ciekawego teledysku. Piosnka, jak wskazuje tytuł, jest ściśle gejowska. W zasadzie to nic w niej specjalnego, ale jakoś tak sam fakt…
A jest to niejaki Tomboy (Thomas Bickham, notabene zwycięzca duńskiej edycji Big Brother VIP) z kawałkiem o wyszukanym tytule „OK2BGAY”:
Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.
Jak się już zapewne Szanowny Czytelnik zorientował, tekst jest, delikatnie mówiąc, debilny. Głupszy nawet niż ja, kiedy przyćpałem niegdyś dekstrometorfan (DXM – DeXtroMethorphan), stworzyłem następnie na kartce coś wspaniałego, przełomowego, wiekopomnego (ale nie pamiętam, co to takiego było), po czym, osiągnąwszy 4. plateau, kartkę ową zagubiłem w którymś z równoległych wymiarów podczas wędrówki po nich. Niestety, nigdy potem nie udało mi się jej odzyskać, będę chyba potrzebował wytoczyć cięższą artylerię w postaci LSD.
Tak czy inaczej – ja nie wiem, co mi się w tym kawałku podoba. Głupi, prosty jak drut, umcykowaty, zupełnie nie w moim guście muzycznym (jeśli można w tym wypadku w ogóle mówić o jakimś guście…), ba!, będący wręcz jego przeciwieństwem. A mimo to w rankingu moich najczęściej słuchanych kawałków w serwisie last.fm figuruje na pierwszym miejscu. Żenada. Ale tytuł fajny.
UPDATE (23 stycznia, 08:14):
Tak sobie właśnie patrzę i myślę, jak głupio brzmi tytuł tego wpisu. Ale, że tak powiem, zu spät już…




Na początek musisz wiedzieć, drogi Gościu, że nie uprawiam tu emocjonalnego ekshibicjonizmu nieszczęśliwego i skrzywdzonego przez życie geja. Ba! Wręcz przeciwnie, żyję w cudownej zgodzie z moim wcale nie najgorszym światem. Co zatem właściwie miałem i mam na celu, zakładając i pisząc ten blog? Otóż dwie rzeczy. Primo - chcę przynajmniej trochę otworzyć temu nie najlepszemu ze społeczeństw oczy na fakt, że homik jest takim samym człowiekiem, jak każdy inny. Kocha, czuje, cieszy się, smuci, raduje, uczy, studiuje, głosuje, ma poglądy polityczne, bawi się, ma znajomych, pracuje itp. itd. Secundo - chcę przynajmniej trochę pokazać, że gej może czuć się dobrze i żyć w zgodzie ze sobą i ze światem. Niech blog ten będzie moim małym prywatnym wkładem w poprawianie tego świata...




21:06
Jak rozumiem, to forma afirmacji… ? :> A z kaszlem to trzeba uważać. Piosenka urocza. :)
21:29
No, tak też mi wynika z tekstu, teledysku, całego albumu oraz prywatnego życia twórcy. Ale nigdy nic nie wiadomo!
14:47
rotfl
Wesola piosenka :D
Swoja droga, wczorajszego wieczoru ponioslo mnie do Gay Village- w przyjemniejszym pubie jeszcze w zyciu nie bylam ;) Jesli komus kiedykolwiek przyjdzie wpasc do Manchesteru polecam tamte okolice :D
15:16
O o o, jeśli zawitam, to z pewnością zahaczę, dzięki za informację, bardzo cenna :]
14:12
Dlaczego głupio – pozytywnie bardzo, wesoło być wesołym ;)
14:32
Acha zapomniałam z tego wszystkiego też miły jazzik L I N K
17:10
he, no można się przy takiej happy music powygłupiać… oczywiście, nic specjalnego, głębszego, ale czemu nie? czasami trzeba sobie pozwolić na chwilę groteskowego relaksu :)… o gustach muzycznych można rozmawiać i oceniać podłu własnego widzimisię, a zabranianie, wyśmiewanie, wyszydzanie – a broń cie boszee ;) dlatego chociaż utówr lekkostrawny i taki dicopolowy, niech sobie będzie, może kogoś wpędza w dobru nastrój, a to już plus ;) pozdrawiam