Niestety zbliżająca się krokami nieprzyzwoicie wielkimi sesja, a w niej kilka zaliczeń (na szczęście przynajmniej nie egzaminów), oraz fakt, że muszę uratować z tego semestru tyle, ile się tylko da, otóż dwa te główne powody sprawiają, że nie mam niestety zbyt wiele wolnego czasu. A i tak nie sypiam po nocach, udało mi się osiągnąć ostatnio średnią około dwóch godzin snu na dobę.
A ponieważ mój perwersyjny pedantyzm każe mi starannie przygotowywać każdy wpis, która to czynność zajmuje wobec tego zwykle około kilku godzin, po prostu do przyszłej środy dnia 23 stycznia nie będę mógł sobie chyba na zbyt wiele w tym temacie pozwolić. Dlatego, pełen skruchy, zamieszczę dziś jedynie jeden z moich ulubionych kawałków jednej z moich ulubionych kapel muzycznych. Kapela to St. Germain, a kawałek nosi tytuł „So Flute”:
Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.
W zasadzie „kapela” nie jest dobrym słowem. Za nazwą St. Germain kryje się bowiem jeden tylko pan narodowości francuskiej, niejaki Ludovic Navarre. Jego muzykę można ogólnie sklasyfikować jako nu jazz, czyli electronica. Słowy kilkoma – jazz elektroniczny, tudzież jazzująca muzyka elektroniczna, zależnie od kawałka. Poza tym acid jazz, trip-hop. Czasem nawet house, w którym ostatnio zdarza mi się gustować. W jednym utworze zaskakująco wyraźnie widoczna jest inspiracja reggae. No różnie to bywa. Kto ciekaw – zajrzeć może na przykład TUTAJ.
Tak czy inaczej, zachęcam do zapoznania się z twórczością St. Germain. Wspaniała muzyka!




Na początek musisz wiedzieć, drogi Gościu, że nie uprawiam tu emocjonalnego ekshibicjonizmu nieszczęśliwego i skrzywdzonego przez życie geja. Ba! Wręcz przeciwnie, żyję w cudownej zgodzie z moim wcale nie najgorszym światem. Co zatem właściwie miałem i mam na celu, zakładając i pisząc ten blog? Otóż dwie rzeczy. Primo - chcę przynajmniej trochę otworzyć temu nie najlepszemu ze społeczeństw oczy na fakt, że homik jest takim samym człowiekiem, jak każdy inny. Kocha, czuje, cieszy się, smuci, raduje, uczy, studiuje, głosuje, ma poglądy polityczne, bawi się, ma znajomych, pracuje itp. itd. Secundo - chcę przynajmniej trochę pokazać, że gej może czuć się dobrze i żyć w zgodzie ze sobą i ze światem. Niech blog ten będzie moim małym prywatnym wkładem w poprawianie tego świata...





12:33
Cha znam :), jedna z nielicznych kapel francuskiech które trawię… A polecam też Kim Doo Soo koreańczyk śpiewa po koreańsku, ale wszystko można zrozumieć – zdumiewająca ekspresja!
03:53
O, dziękuję za info, nie omieszkam dowiedzieć się więcej na temat tego Pana.
Niestety nawet moja znajomość chińskiego nie pomoże mi w zrozumieniu tekstów koreańskich, ale przynajmniej będę mógł się wczuć :]
02:20
[...] dziś bardzo niewymagająco. W słowach kilku – żartów mi się zachciało. Ostatnio było mi jazzująco. Dziś dla odmiany – gejowsko. Kawałek, którego możecie sobie posłuchać, jest dość chyba [...]