Prison Break et al – winni!
11 stycznia 2008 - piątekgodzina 21:21
No, koniec obijania się. Pomilczało mi się trochę za długo, jak na mój własny gust. Ale jest przynajmniej kilka powodów, które, jeśli odpowiednio je naciągnąć, mogłyby służyć jako usprawiedliwienie dla mnie. Oto i one, w liczbie pięciu (przy czym jeden ma aż dwa podpowody):
Na początek musisz wiedzieć, drogi Gościu, że nie uprawiam tu emocjonalnego ekshibicjonizmu nieszczęśliwego i skrzywdzonego przez życie geja.




