Edukacji (homo)seksualnej potrzeba
19 grudnia 2007 - środagodzina 23:53
Jak rzekłem, tak też zrobiłem i na debatę poniedziałkową się udałem. Rozpoczęła się z lekkim poślizgiem i trwała do godziny około 22. Nie jestem w stanie ocenić, czy o liczbie obecnych na sali można powiedzieć, że była duża albo mała, siedziałem sobie cały czas na przedzie i nie miałem wglądu na salę. Ale mało ludzi raczej nie było.
Ogólne wrażenia? Bardzo mieszane. Z jednej strony strasznie się cieszę, że inicjatywy takie są podejmowane i oby było ich jak najwięcej bez względu na wszystko inne. Z drugiej strony odniosłem wrażenie panującego wielkiego bałaganu w całej sprawie. Gdybym chciał przytoczyć jakieś konkretne postulaty wysunięte w czasie dwugodzinnej debaty – nie potrafiłbym tego zrobić.
Na początek musisz wiedzieć, drogi Gościu, że nie uprawiam tu emocjonalnego ekshibicjonizmu nieszczęśliwego i skrzywdzonego przez życie geja. Ba! Wręcz przeciwnie, żyję w cudownej zgodzie z moim wcale nie najgorszym światem. Co zatem właściwie miałem i mam na celu, zakładając i pisząc ten blog? Otóż dwie rzeczy. Primo - chcę przynajmniej trochę otworzyć temu nie najlepszemu ze społeczeństw oczy na fakt, że homik jest takim samym człowiekiem, jak każdy inny. Kocha, czuje, cieszy się, smuci, raduje, uczy, studiuje, głosuje, ma poglądy polityczne, bawi się, ma znajomych, pracuje itp. itd. Secundo - chcę przynajmniej trochę pokazać, że gej może czuć się dobrze i żyć w zgodzie ze sobą i ze światem. Niech blog ten będzie moim małym prywatnym wkładem w poprawianie tego świata...




