Od jakiegoś czasu słucham w kółko jednej piosenki. Niektórzy pewnie znają, inni nie. A jest to Mermaid Song by Sarah Khider. No i tak jakoś mnie naszło, żeby ją tu zamieścić. Posłuchajcie doskonałości w jednej z jej postaci:
Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.




Na początek musisz wiedzieć, drogi Gościu, że nie uprawiam tu emocjonalnego ekshibicjonizmu nieszczęśliwego i skrzywdzonego przez życie geja. Ba! Wręcz przeciwnie, żyję w cudownej zgodzie z moim wcale nie najgorszym światem. Co zatem właściwie miałem i mam na celu, zakładając i pisząc ten blog? Otóż dwie rzeczy. Primo - chcę przynajmniej trochę otworzyć temu nie najlepszemu ze społeczeństw oczy na fakt, że homik jest takim samym człowiekiem, jak każdy inny. Kocha, czuje, cieszy się, smuci, raduje, uczy, studiuje, głosuje, ma poglądy polityczne, bawi się, ma znajomych, pracuje itp. itd. Secundo - chcę przynajmniej trochę pokazać, że gej może czuć się dobrze i żyć w zgodzie ze sobą i ze światem. Niech blog ten będzie moim małym prywatnym wkładem w poprawianie tego świata...





14:26
Sympatyczna piosenka.
It makes you go ‚awwww’ ;)
15:04
„Sympatyczna” to zdecydowanie mało powiedziane…
22:11
Update: ta piosenka jest uzalezniajaca :]
22:20
wiem :] Cholernie… Szczególnie, że dostałem ją od konkretnej… konkretnego… jedynego…
11:56
Sentymentalista! ;)
13:16
No pewnie :]
15:44
A znasz „Song to the Siren” This Mortal Coil? Jeżeli idzie o syreny, najady itp to moim zdaniem faworyt…
21:55
Hm, nie znam, ale zaraz poznam.
UPDATE: Świetny kawałek, dziękuję…