Na w pełni trójwymiarowym filmie byłem dotąd tylko jeden raz. A było to jakieś pięć czy sześć lat temu, kiedy jeszcze w liceum wybraliśmy się z klasą do nowo powstałego kina IMAX na jakąś, teraz rzekłbym nędzną, animację promującą filmy 3D. Cóż, zrobiło wrażenie, ale tylko wizualne. Poza tym jakoś tak, jak to w burzliwej młodości bywa, przed projekcją nie omieszkaliśmy ze znajomymi wypić w parku kilku napojów średnio procentowych, przez co przez większą część seansu myślałem raczej o wzywającej mnie coraz natarczywiej łazience. Od tego czasu wiele razy planowałem ponownie nawiedzić IMAX, wszak dojechać na Sadybę to wcale nie takie znowu halo, ale jakoś się nie zeszło… do wczoraj.
A właśnie w dniu wczorajszym miałem gigantyczną przyjemność wybrać się do kina IMAX na film „Beowulf 3D” :] Jakoś tak wcześniej niewiele słyszałem o najnowszej ekranizacji, ale jak tylko zrobiło się o niej trochę głośniej, wiedziałem już, że muszę to obejrzeć. I to nie na zwykłym ekranie (bo film grany jest w każdym kinie), ale tak, jak należy, czyli w pełnym 3D. Jak postanowiłem, tak zrobiłem, a wrażenia swe poniżej opisałem.
O filmie pewnie słyszeli już wszyscy. Ale pewnie nie wszyscy wiedzą, że jest on oparty o staroangielską legendę sprzed niemal półtora tysiąca lat. Poemat Beowulf, istniejąc w formie ustnej już dużo wcześniej, spisany został około roku 1000. Jest to jedyny egzemplarz dzieła, jaki zachował się do naszych czasów. Uważa się, że jest to nawet kopia robocza samego autora, który, niestety, pozostaje jednak nieznany. Język manuskryptu jest połączeniem zachodniosaksońskiego i innych dialektów języka staroangielskiego.
Zrealizowano już dotąd kilka ekranizacji poematu, jak choćby „Beowulf – Pogromca Ciemności” czy „Beowulf – Droga do Sprawiedliwości”.
Nie oglądałem poprzednich, ale wiem jedno. „Beowulf 3D” to po prostu arcydzieło na każdym polu. Wrażenia wizualne są niesamowite. Naturalnie rendering wyszedł twórcom raz lepiej, raz gorzej, ale ogólne wrażenie jest wspaniałe… Niektóre perspektywy zostały przedstawione w taki sposób, że naprawdę można ulec złudzeniu uczestniczenia w przedstawianych scenach… Największe wrażenie wywarły na mnie chyba momenty, kiedy kamera obejmowała dość rozległy krajobraz, a znajdowała się tuż nad kamienistym podłożem. Niesamowite…
Postaci zrealizowano, jak mi się zdaje, wedle zasady „kto ważniejszy, ten lepiej wygląda”. Niektórzy, pomniejsi bohaterowie ewidentnie zawdzięczają swój wygląd i ruchy komputerowi, jednak ci najważniejsi dopracowani zostali niemal perfekcyjnie. Czasem aż człowiek zapominał, że ogląda pół-animację. Najwięcej pracy, moim skromnym zdaniem, poświęcono demonicy, matce Grendela (Angelina Jolie), królowi Hrothgarowi (Anthony Hopkins) i samemu Beowulfowi (Ray Winstone). Ale najdoskonalszym dziełem artystów jest smok. Ba, on jest po prostu arcydziełem!
Fabuła filmu odbiega znacznie od treści poematu. Tak to już bywa w przypadku ekranizacji. Ograniczony czas, jakim powinien cechować się jednak film, zmusza niestety do pewnych cięć, mniejszych czy większych zmian no i wykazania się też inwencją. I tak zmieniono tutaj całkiem sporo. Nie będę jednak psuł nikomu zabawy, najlepiej najpierw poczytać sobie trochę o poemacie, a następnie iść na film i chłonąć :]
Strasznie się rozemocjonowałem, ale „Beowulf” podobał mi się tak bardzo, że nie mogę się powstrzymać od tych wszystkich ochów i achów… Zamieszczam trailer, ale od razu mówię, że nie oddaje on NIC z wrażeń, jakich dostarczyć może projekcja w pełnym 3D.
Kilku informacji użyczyła mi Wikipedia.




Na początek musisz wiedzieć, drogi Gościu, że nie uprawiam tu emocjonalnego ekshibicjonizmu nieszczęśliwego i skrzywdzonego przez życie geja. Ba! Wręcz przeciwnie, żyję w cudownej zgodzie z moim wcale nie najgorszym światem. Co zatem właściwie miałem i mam na celu, zakładając i pisząc ten blog? Otóż dwie rzeczy. Primo - chcę przynajmniej trochę otworzyć temu nie najlepszemu ze społeczeństw oczy na fakt, że homik jest takim samym człowiekiem, jak każdy inny. Kocha, czuje, cieszy się, smuci, raduje, uczy, studiuje, głosuje, ma poglądy polityczne, bawi się, ma znajomych, pracuje itp. itd. Secundo - chcę przynajmniej trochę pokazać, że gej może czuć się dobrze i żyć w zgodzie ze sobą i ze światem. Niech blog ten będzie moim małym prywatnym wkładem w poprawianie tego świata...





22:10
Hmm, chyba mnie zacheciles do obejrzenia owego filmu, mimo iz do tej pory odrzucalam wszelkie zaproszenia :D
Zdam raport jak, i o ile, zobacze ;)
00:00
Hm, dobrze wiedzieć, że mam taką siłę przekonywania!
Warto, warto, naprawdę!
21:37
ide na to – wszyscy mi mowia, ze slabe, ale musze zobaczyc na wlasne oczy :)
21:41
:] Nie ma co słuchać innych, trzeba samemu zobaczyć!
17:05
Chyba tez sie wybiore choc na poczatku nie chcialo mi sie do IMAXA na to isc ;-)
17:22
Ba! Tak jak napisałem, jeśli ktoś ma możliwość pójścia do IMAX, grzechem byłoby oglądanie filmu na zwykłym ekranie. Szczególnie, że na razie nie ma jeszcze wcale tak wiele filmów realizowanych w tej technice, a te które są, nie mogą się nawet równać z Beowulfem. I to nie tylko technicznie.
20:54
dzięki za podzielenie się wrażeniami ;)
tak mi się też wydaje, że efekt musi być świetny, skoro na samym filmie momentami przechodzą ciarki.
pozdrawiam
21:45
Cała przyjemność po mojej stronie.
pozdrawiam również!