“Twee Vaders” by Terence

Jak wszem wobec wiadomo, są miejsca, gdzie dwóm paniom lub dwóm panom nie odmawia się praw obywatelskich wynikających ze wspólnego życia i pozwala się im prawnie usankcjonować swój związek. Ale są też i takie, gdzie nie odmawia się im i innych praw związanych z faktem, że tworzą rodzinę. Jednym z tych drugich jest Holandia. Atrakcyjna również z paru innych powodów :-). Tam pary takie mają prawo na przykład do adopcji dzieci. A dzieci te mają prawo do posiadania rodziny, a nie szansy na wylądowanie w rynsztoku, kiedy już wyrzucone zostaną z sierocińca. Dwoma słowy – wszystkim dobrze. No a przynajmniej na to wygląda. Choć ostatnio trochę mniej, ale mniejsza, nie o tym dziś.

Niektórzy postanawiają nawet zamanifestować swoją radość i na przykład zaśpiewać o tym piosenkę :-). Panowie i Panie, wielkie brawa dla Terence’a z Holandii, który śpiewa piosenkę pod tytułem Twee Vaders (Dwóch ojców)!
Zainstaluj, proszę, Flash Player, aby obejrzeć film.

Czekając na Godota… ekhm… Trwając w oczekiwaniu, aż podniosę szczękę z podłogi, pozwolę sobie na razie pozostawić powyższe bez komentarza. Aby nie zakłócać Czytelnikowi odbioru.

Homo-Chiny: historia

W tekście znajdują się słowa zapisane w znakach chińskich. Do ich poprawnego wyświetlania wystarczy zainstalowana (w katalogu /windows/fonts/) czcionka SimSun. Systemy GNU/Linux mają wbudowaną czcionkę, nie potrzebują więc dodatkowych zabiegów.

Homoseksualność w sztuce chińskiej 1Wszystkie główne chińskie filozofie i religie miały tradycyjnie raczej niechętny stosunek wobec homoseksualności, ponieważ stała ona w sprzeczności z kontynuacją linii rodzinnej. A rodzina była zawsze podstawową i najważniejszą komórką zarówno społeczną, jak i administracyjną w Chinach. I dalej, płodzenie dzieci, szczególnie synów, było jednym z najświętszych obowiązków mężczyzny, więc jeśli ten posiadał jedynie męskich kochanków, nie miał jak go wypełnić. Na przykład Konfucjusz [孔子] (551-479 p.n.e.) forsował zasadę tradycyjnego podziału ról w rodzinie. Mężczyzna miał się zajmować ściśle jemu przydzielonymi kulturowo sprawami, a kobieta tymi narzuconymi jej. Taoizm [道教] natomiast kładł nacisk na równowagę między pierwiastkami żeńskim yin [陰] i męskim yang [陽]. Relacja mężczyzna-mężczyzna to stosunek yang-yang uważany za nieharmonijny i destruktywny.

Z drugiej jednak strony żadna z największych chińskich szkół filozoficzno-religijnych nie uważała homoseksualności za coś, co chrześcijaństwo nazywa grzechem. I w przeciwieństwie do niego, na “liście złych uczynków” w kodeksie konfucjańskim nie ma mowy o homoseksualnej orientacji czy homoseksualnym seksie. Dopóki mężczyzna spełnia swój społeczny obowiązek płodzenia dzieci, posiadanie męskich kochanków jest jego całkowicie prywatną rzeczą.

Podobnie sprawa ma się w przypadku taoizmu. Mimo że każdy mężczyzna to yang [陽], to również każdy ma w sobie trochę pierwiastka yin [陰]. Niektórzy mogą go mieć całkiem nawet dużo. W świetle tego homoseksualność mogła być traktowana jako coś zupełnie naturalnego, związanego z naturalną równowagą yin i yang. Należy również zwrócić uwagę na fakt, że taoistyczni bogowie i boginie żyli albo samotnie, albo wspólnie z jakimś równym sobie bóstwem tej samej płci, a niektórzy męscy bogowie przybierali czasem postacie kobiet. U podstaw leży myśl filozofa Zhuangzi [莊子] (IV w. p.n.e.), który kładzie silny nacisk na wolność, więc cokolwiek, co widziane jest jako nienormalne, w rzeczywistości jest zupełnie normalne, zgodne z naturalną koleją rzeczy.

Homoseksualność w sztuce chińskiej 2

Młodzi mężczyźni dzielący się herbatą i uprawiający seks. Dynastia Qing [清], XVIII-XIX wiek.

Oficjalne dane pochodzące ze starożytnych tekstów chińskich podejmujących temat męskiej homoseksualności sięgają czasów dynastii Shang [商] (około XVI-XI w. p.n.e.). Co ciekawe, w chińskiej historiografii niemal nie mówi się o lesbijkach.

Historyczne doniesienia o gejach w chińskiej starożytności pojawiają się w każdym okresie, przechodzą z dynastii na dynastię. W okresach Wiosen i Jesieni [春秋時代] {722-481 p.n.e.) oraz Walczących Królestw [戰國時代] (481-221 p.n.e.) mają swój prawdziwy złoty wiek. Najsłynniejszą postacią tego czasu jest niejaki Mi Zixia [彌子瑕], ulubieniec księcia Ling z państwa Wei [衛靈公]. Największy jednak wpływ wywarł wówczas słynny poeta Qu Yuan [屈原] (około 340-278 p.n.e.), który był kochankiem swojego króla. Uważa się, że miłość do władcy państwa Chu [楚] wyraźna jest w całej jego twórczości. Natomiast w najważniejszym swym dziele, Li Sao [離騷] (Smutek rozstania), poeta nazywa sam siebie “pięknym mężczyzną” [美人], a słowo, którym określa króla, było używane przez ówczesne kobiety, kiedy mówiły o swoich kochankach.

W źródłach historycznych sporo jest wzmianek o homoseksualności cesarzy i ministrów potężnej dynastii Han [漢] (206 p.n.e. – 220 n.e.). Według na przykład Zapisków historyka [史記] autorstwa Sima Qiana [司馬遷] (145-86 p.n.e.) niemal wszyscy władcy Zachodniej Dynastii Han [西漢] (220 p.n.e. – 9 n.e.) mieli męskich kochanków. Istnieje znana historia o cesarzu Ai [漢哀帝] (panował w latach 7-1 p.n.e.). Nie chcąc obudzić swojego kochanka Dong Xiana [董賢], który usnął na szacie władcy, cesarz po prostu odciął rękawy swojej szaty.

Po panowaniu dynastii Han ogólny stosunek do homoseksualności był tolerancyjny, pod warunkiem wypełniania wspomnianej wcześniej powinności płodzenia dzieci.

Lata 1573-1620 to okres świetności dynastii Ming [明] (1368-1644). Wraz z wielkim postępem na polu przemysłu i handlu, wzrósł również poziom życia i zamiłowanie do luksusu. W tym czasie prostytucja była powszechna i jak najbardziej normalna, jako sposób na zaspokojenie naturalnych potrzeb seksualnych człowieka. Tak więc i męskie prostytutki były szeroko dostępne.

Na niektórych obszarach homoseksualna miłość była wręcz hołubiona. Za panowania Mingów krążył nawet po kraju pewien żart, według którego prowincja Fujian [福建] miała być jedynym miejscem, gdzie upodobanie arystokracji i kupców do męskich kurtyzan było bardzo cenione. Historyk Timothy Brook uważa, że miało to związek z luksusowym trybem życia najwyższych elit arystokracji i kupców. Wiadomo, że niektórzy z tych mężczyzn nie byli zupełnie homoseksualni, ponieważ dobierali się do swoich żeńskich kochanek tak samo często, jak do chłopców.

Homoseksualność w sztuce chińskiej 3

Młodzi mężczyźni podczas erotycznych zabaw. Dynastia Qing [清], późny XIX wiek.

Za czasów panowania dynastii Qing [清] (1644-1911), ostatniej cesarskiej dynastii Chin, myśl konfucjańska skostniała i położony silny nacisk na przestrzeganie porządku społecznego (co zapewne miało związek z faktem, że była to dynastia obca, założona przez najeźdźców z północy – Mandżurów [滿足]). Wobec tego mąż i żona powinni zawsze pamiętać o swojej prawidłowej relacji i prawidłowych stosunkach, a homoseksualność stała dokładnie po drugiej stronie barykady.

I tak w roku 1740 cesarz wydał pierwszy “anty-homoseksualny” dekret, który zdelegalizował homoseksualne zachowania między dorosłymi obywatelami. Nie ma co prawda żadnych danych na temat skuteczności dekretu, jednak jest to pierwszy w historii Chin przypadek, kiedy homoseksualność została zakazana mocą prawa państwowego. Paradoksalnie, znacznie więcej krzywdy wyrządził chińskim gejom Ruch Samoumacniania [自強運動] (1861-1895), kiedy to homofobia przybyła do Chin pod rękę z nauką i filozofią Zachodu.

Podczas Rewolucji Kulturalnej [無產階級文化大革命] (1966-76) chińscy homoseksualiści przeżyli największy i najstraszniejszy w historii Chin okres prześladowania. Towarzysze z Partii uznali homoseksualność za “społeczną hańbę” i chorobę psychiczną. Policja regularnie polowała na gejów i lesbijki, a ponieważ nie było żadnego oficjalnego paragrafu, oskarżano ich o “chuligaństwo” i “zakłócanie porządku publicznego”. Od tamtych czasów homoseksualność stała się tabu.

Homikowo reklamowo

Co prawda troszkę późnawo, ale ponieważ uznałem, iż temat ten nie może ominąć mojego bloga, uraczę dziś Czytelnika kilkoma kampaniami reklamowymi, o których swego czasu było głośno, a echa niektórych pobrzmiewają sobie jeszcze i dziś. Naturalnie, jak to w przypadku czegokolwiek gdzie pojawiają się pedały, kontekstem standardowo będą tu wzbudzane przez rzeczone reklamy kontrowersje, no ale ‚leider’ sagt man und lebt weiter. Należy dostrzec dobre strony, a mianowicie fakt, że tematyka taka w ogóle zaczyna się przewijać. Szczególnie w jednym przypadku. Zapewne znacie już wszystko poniższe, mimo to jednak skrobnę sobie co nieco, a jakże!

Pierwszym spotem będzie ten, o którym było znacznie ciszej. Holenderska firma ubezpieczeniowa Centraal Beheer postanowiła zorganizować sobie krótką historyjkę, w której występuje Ewa, Adam, Raj oraz kwiatuszek:

Spot ma chyba przede wszystkim śmieszyć przegiętym Adamem. Niby żeruje na stereotypach, ale czyż nie najlepiej obala się takowe wyśmiewając je? Mnie chyba najbardziej rozśmieszyło zaskoczenie, jakim zareagowałem na wyskok Adama. Mimo że wiedziałem, iż będzie tu coś gejowskiego, to i tak nie do końca na to się nastawiłem.

Reklamę zdjęto z powodu protestów środowisk katolickich oraz… gejów.

Druga reklama to spot zrealizowany dla Heinza, a reklamujący majonezy tej firmy:

O niej było już znacznie głośniej, temat wciąż nie odszedł w niepamięć. W Wielkiej Brytanii reklamę wycofano po tym, jak tamtejszy Urząd ds. Standardów Reklamy otrzymał 202 skargi od obywateli, organizacje konsumenckie w sumie odnotowały około 400 protestów. Cóż, nie jest to imponująca siła… ale jednak. W odpowiedzi brytyjscy geje wezwali do bojkotu produktów firmy Heinz. Czas emisji spotu planowano na pięć tygodni, jednak nie wytrzymał nawet jednego, a Heinz przeprosił, jeśli ktokolwiek poczuł się urażony. Reklama nie zdążyła także dotrzeć do Stanów Zjednoczonych.

A taka dobra! I z przesłaniem! Ja jestem nią zachwycony, myślałem, że długo jeszcze nie dane będzie mi zobaczyć reklamy, w której rodzina z dwoma panami w roli głównej potraktowana i przedstawiona zostanie tak naturalnie, ciepło i przychylnie. Jedyna przesada to to, że dzieci zwracają się do pana Roberta per mamo. Za to owa mama-kura-domowa jako ta wyraźnie dominująca w związku – cudowne! :]

UPDATE 15:30 – jeśli ktoś chętny, może podpisać się pod petycją.

Ale i u nas pojawia się czasem to i owo. Na pewno wszyscy już widzieliście billboardy (wszak to sprawa sprzed ponad miesiąca) z Figurskim i Wojewódzkim w rolach głównych, reklamujące radio Eska Rock:

Eska Rock – Figurski i Wojewódzki

Kilka polskich miast nie zgodziło się na umieszczenie jej na autobusach w jej zamierzonej postaci, poddano ją zatem dosłownej cenzurze:

Eska Rock – Figurski i Wojewódzki

Co ciekawe, wśród niechętnych plakatowi miast znalazła się i Warszawa, a gigantyczny billboard w nieocenzurowanej wersji wciąż wisi sobie w samym sercu stolicy, tuż przy Rondzie Dmowskiego (po jego południowo wschodniej stronie). Widziałem go jeszcze wczoraj. Niby niechęć dotyczyła tylko autobusów, ale cóż to za absurdalna sytuacja… Ech…

Eska Rock – zakazana reklama

foto: gazeta.pl

Naturalnie nie ma lepszej kampanii dla reklamodawcy niż kontrowersje wokół jego reklamy, co samo w sobie może być jej tematem, a ładnie widać to na powyższej fotografii. Swoją drogą, świetny plakat :]

O miłości bożej

Może jesteś gejem lub lesbijką i zastanawiasz się, co Bóg sądzi o twojej homoseksualności i czy traktuję ją jako grzech? Może uważasz swoją orientację seksualną za naturalną część swojej osobowości i wierzysz, że takim właśnie stworzył cię Bóg. W Biblii czytamy: Nie będziesz obcował z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą. To jest obrzydliwość!
(Księga Kapłańska, 18:22)

Pewnie myślisz sobie: “Może czasem zrobię coś złego, jednak ogólnie rzecz biorąc, moje preferencje seksualne nie robią nikomu krzywdy.” Może myślisz, że wielu zasługuje na gniew boży, ale nie ty z twoimi nieistotnymi grzechami.

I sięgnijmy do Biblii: Czyż nie wiecie, że niesprawiedliwi nie posiądą królestwa Bożego? Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwięźli, ani mężczyźni współżyjący z sobą, ani złodzieje, ani chciwi, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy nie odziedziczą królestwa Bożego.
(1 List do Koryntian, 6:9-10)

Pamiętaj, Bóg ma dla ciebie odpowiedź. Jest nadzieja dla nas wszystkich walczących z grzechem, także dla homoseksualistów.

Jezus mówi do ciebie: Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną. Zwycięzcy dam zasiąść ze Mną na moim tronie, jak i Ja zwyciężyłem i zasiadłem z mym Ojcem na Jego tronie.
(Apokalipsa św. Jana, 3:20-21)

Obrazek linkuje do pełnowymiarowej wersji.

Ulotka cz.1

Co możesz zrobić, jeśli jesteś gejem lub lesbijką?

Po pierwsze, przyznaj się do grzechu. Obmyj mnie zupełnie z mojej winy i oczyść mnie z grzechu mojego! Uznaję bowiem moją nieprawość, a grzech mój jest zawsze przede mną.
(Księga Psalmów, 51:4-5)

Po drugie, proś o przebaczenie – Bóg mówi, że możesz zacząć wszystko od początku. Obmyj mnie, a nad śnieg wybieleję. Odwróć oblicze swe od moich grzechów i wymaż wszystkie moje przewinienia! Stwórz, o Boże, we mnie serce czyste i odnów w mojej piersi ducha niezwyciężonego!
(Księga Psalmów, 51:9,11-12)

Po trzecie, uwierz, że Bóg naprawdę wybaczył ci twoje grzechy i nie czuj winy. Biblia mówi, Szczęśliwy ten, komu została odpuszczona nieprawość, którego grzech został puszczony w niepamięć. Szczęśliwy człowiek, któremu Pan nie poczytuje winy, w którego duszy nie kryje się podstęp. Póki milczałem, schnęły kości moje, wśród codziennych mych jęków. Bo dniem i nocą ciążyła nade mną Twa ręka, język mój ustawał jak w letnich upałach. Grzech mój wyznałem Tobie i nie ukryłem mej winy. Rzekłem: «Wyznaję nieprawość moją wobec Pana», a Tyś darował winę mego grzechu.
(Księga Psalmów, 32:1-5)

Bóg cię kocha i ma wobec ciebie plany. Jesteś dla niego bardzo ważny.

Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne.
(Ewangelia wg św. Jana, 3:16)

Obrazek linkuje do pełnowymiarowej wersji.

Ulotka cz.2

A każdy człowiek jest grzeszny. Bez względu na to, jakie grzechy popełniamy, oddziela nas to od Boga. Wszyscy bowiem zgrzeszyli i pozbawieni są chwały Bożej.
(List do Rzymian, 3:23)

Nasz Stwórca na każdego z nas patrzy jako na swoje ukochane dziecko. Jednak jeśli ciągle tkwisz w grzechu, nie możesz mieć z Nim osobistej więzi. Jest on w końcu świętym i sprawiedliwym Bogiem, do którego możesz się zwrócić jedynie oczyszczony z grzechów poprzez ofiarę, jaką Jezus poniósł na krzyżu.

Dla Boga jesteś bardzo ważną osobą. On czeka na ciebie. To za twoje grzechy Jezus został ukrzyżowany.

Jeśli zatem, uznając swoją grzeszność, przyjmiesz ten dar do swego serca, On będzie z tobą w najtrudniejszych chwilach i da ci życie wieczne.

Ulotkę tę kolportowano podczas Parady Równości 7 czerwca 2008.

Tłumaczenie na podstawie Biblii Tysiąclecia.

Co pedał w głowie skrywa?

Poczytałem sobie ostatnio dość sporo ciekawych nowinek ze świata nauki. Do fascynujących wniosków doszli mianowicie naukowcy z Instytutu Mózgu w Sztokholmie, Ivanka Savic i Per Lindstrom. Przeprowadzili oni badania skupiające się na analizie różnic pojawiających się w obrębie mózgów osób hetero- i homoseksualnych. W eksperymencie wzięły udział cztery mniej więcej równe grupy osób: heteroseksualnych kobiet i mężczyzn oraz lesbijek i gejów. Co z tego wynikło? Otóż podobno mózg geja wyglądem i zachowaniem przypomina mózg heteroseksualnej kobiety, a lesbijki – heteroseksualnego mężczyzny. Naukowcy są zdania, że jest to najmocniejszy z dotychczasowych dowód na to, że homoseksualność nie jest cechą nabytą, ale biologiczną. Proces kształtowania się mózgu w życiu płodowym bądź już po urodzeniu ma w związku z tym kluczowe znaczenie w temacie orientacji seksualnej.

Cóż, szczerze mówiąc, wyniki badania są dla mnie wielką niespodzianką. I to nie tak, że dotąd byłem zgoła przeciwnego zdania. Ba! Przez myśl by mi nie przeszło, żeby tak do sprawy podchodzić, nawet nie pomyślałbym o szukaniu podobieństw między mózgiem moim a kobiecym. Szczególnie, że mój mózg nie czuje się bynajmniej kobiecy, ja sam nigdy też o nim tak nie myślałem. Jest to dla mnie nowość i muszę się oswoić z tą myślą… Główny zainteresowany również.

Pytanie, czy orientacja seksualna jest cechą, nazwijmy to wrodzoną czy nabytą, nie jest nowe. Przeprowadzono w tym temacie niemało już badań, z których wynikało raz więcej, a raz mniej. Jaki był dotychczasowy dorobek na tym polu?

Uczeni zauważyli na przykład, choć to akurat nie dziwi, że na twarz mężczyzny podobnie reagują mózgi kobiet heteroseksualnych i gejów, natomiast na twarz kobiety – mózgi mężczyzn heteroseksualnych i lesbijek.

Tak, to w istocie nie dziwi. Myślę, że ten wniosek naukowych badań nie potrzebował. Ale dalej.

Badania wpływu feromonów pokazały z kolei, że tu reakcja zależy głównie od orientacji – zapach aktywował inne miejsca u gejów i lesbijek, a inne u osób heteroseksualnych.

To już coś bardziej konkretnego, choć niestety badacze nie byli w stanie jednoznacznie orzec, czy różnice te wynikają z cech wrodzonych czy też nabytych. Czyli niestety koronnym argumentem przemawiającym za biologicznym uwarunkowaniem orientacji seksualnej to nie mogło być.

Jednak najnowsze badania przeprowadzone przez Szwedów dają zupełnie nowy obraz sytuacji. Punktem wyjściowym było zjawisko asymetrii mózgu, czyli różnic pomiędzy jego symetrycznie leżącymi i teoretycznie identycznymi częściami. W swojej pracy para naukowców tak opisuje swoje obserwacje:

W przypadku heteroseksualnych mężczyzn obydwie półkule różniły się rozmiarami – zdecydowanie większa była prawa. Dokładnie ta sama sytuacja dotyczyła jednak również lesbijek. W przypadku gejów i heteroseksualnych kobiet żadnej asymetrii nie stwierdzono – półkule mózgu były takie same.

Po przeanalizowaniu budowy mózgów, zajęto się zbadaniem ich pracy. Odbywało się to poprzez mierzenie aktywności w obrębie ciała migdałowatego – struktury w mózgu odpowiedzialnej m.in. za emocje i wspomnienia. Nie ma co przynudzać – wyniki analogiczne. Należy dodać, że wiedziano już, co wynikało z innych badań, że w obu przypadkach występują różnice cech mózgów pań i panów.

Mózgi

Podsumowując – wszystkie przeprowadzone przez Szwedów testy dały jednoznaczne wyniki. W związku z podobieństwem mózgów geja i heteroseksualnej kobiety badacze dopatrują się także powodów, dla których geje są statystycznie trzykrotnie bardziej narażeni na zaburzenia nastroju, emocji, manii i depresji. Nie można jednak nie wziąć pod uwagę wpływu otoczenia i nastrojów społecznych.

Jak na wyniki zapatrują się sami naukowcy?

Naszym zdaniem to, co zaobserwowaliśmy, nie może być raczej skutkiem jakiegoś nabytego, wyuczonego w trakcie życia doświadczenia, ale czymś, z czym przychodzimy na świat – elementem ludzkiej neurobiologii.

Praca opublikowana została na łamach tygodnika o tematyce głównie biomedycznej Proceedings of the National Academy of Sciences, wydawanego przez Państwową Akademię Nauk Stanów Zjednoczonych.

Ładnie podsumowuje niejaki dr Qazi Rahman z Queen Mary, University of London:

Jak dla mnie to koniec dyskusji. Jeśli jesteś gejem – urodziłeś się gejem.

A teraz o wypowiedź poproszę jednego z najwybitniejszych polskich znawców homoseksualizmu, Autora bloga Homoseksualizm – przyczyny, skutki, leczenie. Jestem szalenie ciekaw konstruktywnej kontrargumentacji. Idzie trackback, więc powinien się zorientować. Z góry dziękuję i pozdrawiam.

gej-kultura: visions of

Jestem zdecydowanym heteroseksualistą, który jakiś czas temu wyleczył się z homofobii, po ucięciu sobie długiej pogawędki z parą irlandzkich gejów w pubie (w Irlandii, a jakże) przy piwie i papierosach. Nigdy specjalnie nie byłem anty, ale wcześniej bardzo irytowała mnie pewna dość często spotykana wśród gejów powierzchowność wyrażająca się w gestach, chodzie itp. (choć zdarza się ona też wśród facetów heteroseksualnych), którą w kręgach moich znajomych określa się krótko – ciotowatość. Wspomniana para irlandzkich gejów była dość mocno ciotowata i chyba właśnie to wspólne picie piwa i gadka o wszystkim (np. o historii Irlandii i Polski, a mniej, choć także o gejach) sprawiły, że oswoiłem się z tym i przestało mi to przeszkadzać czy irytować.

Oczywiście nie zostanę zaraz zwolennikiem czy aktywistą ruchów gejowskich. Śmieszy mnie pojawiające się czasami podpieranie swojej miernoty artystycznej czy intelektualnej przez seksualną orientację (a znam takich), czy coś o czym kiedyś usłyszałem w TOK FM, a określane mianem kultura gejowska. Uważam, że sprawy orientacji seksualnej to prywatna sprawa każdego z nas. Oczywiście w Polsce nie jest to sprawa prywatna a tabu, a orientacja inna od hetero to zboczenie i grzech.

MacKozer

Ten fragment wpisu MacKozera, autora bloga MacKozer: z mojego punktu widzenia, zaowocował wymianą komentarzy miedzy nim a mną (Geje na stos czyli wynurzenia klechy), którą to dyskusję, jako poruszającą bardzo ciekawy temat, zamieszczam niniejszym i tutaj. Tym bardziej, że jest ona otwarta, więc w idealnej mojej wizji jest dużo miejsca na jej kontynuację w większym gronie Szanownych Czytelników. Oraz jeszcze bardziej tym bardziej, że niedługo zamieszczę kolejny tekst w tym temacie. Enjoy!

homikushomikus: Piszesz: Śmieszy mnie pojawiające się czasami podpieranie swojej miernoty artystycznej czy intelektualnej przez seksualną orientację (a znam takich), czy coś o czym kiedyś usłyszałem w TOK FM, a określane mianem kultura gejowska.
Śmieszy jak śmieszy, ale dobre na pewno nie jest, bo tworzy kolejne granice, kolejne kategorie, które powinny być usuwane, a nie dodawane… Też mi to wcale nie pasuje. Ba! Słyszałem od znajomej o studencie Akademii Sztuk Pięknych, który, będąc heteroseksualnym, kreuje się celowo na geja właśnie w celach, o których mówisz… A to już jakiś absurd.
Jednak kultura gejowska to już trochę co innego. Pod nią można by na przykład podpiąć twórczość może nie homoseksualistów, ale po prostu o tematyce gejowskiej etc. Sformułowanie takie nabiera wtedy zupełnie innego znaczenia, znacznie bardziej sensownego i logicznego.

MacKozerMacKozer: Co do tej kultury gejowskiej. Dla mnie to o tyle sztuczny twór, że ja wewnętrznie zakładam, że seksualność jest sprawą prywatną – w sensie normalnym, czyli że czy ktoś jest hetero czy homosexualny to nie temat tabu i ukrywania, ale też nie jest eksponowane. W moim ideale normalności orientacja seksualna nie powinna być przyczyną tworzenia getta czy tym bardziej odrzucenia czy elitarności.
Rozumiem, że np. film ukazujący pary homoseksualne chcąc nie chcąc dotyczy też problemów z jakimi się one spotykają w zderzeniu z patriarchalną heteroseksualną kulturą chrześcijańskiej Europy i w tym sensie może to być określane kulturą gejowską. Niemniej jednak uważam homoseksualizm za część naszej rzeczywistości i kultury. Wydaje mi się, że jeśli uda się zburzyć mury tabu, a ludzi przyzwyczaić do odmienności (i tu nie chodzi tylko o homoseksualizm) to coś takiego jak kultura gejowska przestanie automatycznie istnieć.
Co do przyzwyczajenia się do odmienności, wydaje mi się, że ludzie podświadomie panicznie boją się czegoś innego, niemalże jak trądu. Burząca przyzwyczajenia i stały obraz rzeczywistości inność jest z gruntu naznaczona jako coś nienormalnego. To niestety mamy wpojone wraz z wychowaniem w bardzo monolitycznym społeczeństwie.
Nawet ja, jeśli widzę czarnoskórych czy choćby ludzi niepełnosprawnych gdzieś podświadomie czuję się się nieswojo w zderzeniu z innością. Podobnie było z gejami, do momentu aż ze wspomnianą dwójką Irlandczyków nie spędziłem fajnego wieczoru w pubie przy piwie i papierosach.

homikushomikus: Właśnie. Dokładnie to miałem na myśli mówiąc o granicach. Mówisz na przykład o filmach o homoseksualistach zderzających się z taką a nie inną rzeczywistością. Takie są co prawda najbardziej znane, bo mają coś tam na celu, uświadomienie problemu (który wszak istnieje) i zmianę atmosfery społecznej. Ale to tylko część. Są filmy o gejach czy lesbijkach, w których nie ma ani odrobiny odniesienia do heteronorm i homofobii. Po prostu są i tak jak powstają setki filmów o miłości pani i pana, tak samo są i zwyczajne, radosne i optymistyczne filmy o miłości homo. To samo tyczy wszelkich filmów obyczajowych, komedii, erotyków i wszystkiego innego. Tyle że w 99% nie docierają one do Polski i mało kto o nich słyszał. I bardziej tego typu kino, wolne od uwypuklania homofobii itd., mam raczej na myśli.
A z przyzwyczajeniami masz niestety rację. Szczególnie ma to zastosowanie dziś, kiedy postęp a każdym polu jest tak szybki, że przełomy nie dokonują się rozciągnięte na pokolenia, ale po kilka w jednym. Strach jest poniekąd zrozumiały. Zmiany w mentalności zachodzą, ale niestety niewspółmiernie wolniej. Z kolejnymi pokoleniami, przyzwyczajonymi już do tego pędu i wychowanymi w nim, będzie pewnie inaczej. Tak mi się przynajmniej zdaje, kiedy patrzę na pokolenie moich rodziców, a swoje i na samego siebie, moich znajomych i ludzi z którymi na różnych płaszczyznach się stykam.
Ja może jestem przypadkiem trochę innym. Spędziłem cały rok w Chinach, otoczony obcością w każdym niemal aspekcie i na każdym kroku. To tak bardzo poszerza horyzonty i otwiera na świat, że bardziej się już chyba nie da… Przez to też mam pewnie trochę spaczone podejście i może oczekuję za wiele od ludzi, bo jednak zdecydowana większość takiej okazji nie miała i szczyt odmienności kulturowej to dla nich włosy pofarbowane na czerwono i kolczyk w języku. Bo po prostu myślą kategoriami nie tak szerokimi, jak dziś by wypadało. I to nie jest żadna obraza czy zarzut zacofania. Zwyczajna kolej rzeczy.

MacKozerMacKozer: Homikus, rozumiem o co chodzi z kulturą gejowską. Tyle, że wg mnie to gejowskie kino z filmami o kochających się parach, filmach obyczajowych, komediach czy erotykach to i tak jest część naszej kultury i myślę, że prędzej czy później (być może nie za naszego życia) tak będzie to odbierane, bo tak moim zdaniem powinno być.
W kinematografii niektórych krajów zaczynam zauważać już tendencje pokazywania gejów nie jako osobliwości dodających kolorytu filmowi, ale normalnie, naturalnie niejako. Nie są to filmy stricte gejowskie, ale wątek homoseksualny w nich występuje na równi z innymi. Dajmy na to ostatnią czeską komedię jaką widziałem Wycieczkowicze. Pierwszy film dla masowego odbiorcy, w którym nie czułem by geje byli pokazywani jako “przybysze z Marsa”. No ale to chyba specyfika czeskich filmów w ogólności (generalnie jestem fanem czeskiego kina i kultury).
Jeśli runą mury tabu, to wspomniane przez Ciebie filmy wyjdą z cienia i staną się pełnoprawną częścią naszej kultury.

homikushomikus: Hm, po zastanowieniu się muszę stwierdzić, że masz jednak rację. Tylko że problem w tym, że nawet na Zachodzie, tak daleko przed Polską pod względem zapatrywań na kwestię orientacji, jest to ciągle problem społeczny. Mniejszy bo mniejszy, ale jest. Bo ta idealna sytuacja, o której mówisz, to istna utopia.
I aby zaistniała, wiele światopoglądów musiałoby odejść do lamusa… Niestety bardzo popularnych światopoglądów. Wszak na przykład w chrześcijaństwie potępienie homoseksualności jest nie do przeskoczenia, stoi w biblii tak czy siak, i koniec. To nawet nie kwestia zmiany linii kościołów czy kwestia jakichś tam ustaleń.
I ponieważ środowiska konserwatywne w mniejszym lub większym stopniu są bardzo często z chrześcijaństwem związane, problem nie zniknie. Bo świat na chrześcijaństwie stoi! :)
Jak bardzo inaczej wyglądało to w starożytnej Grecji, żeby daleko nie szukać. Gdyby nie brzemię kultury chrześcijańskiej, od którego trudno się będzie uwolnić, myśl o dwóch panach nie wzbudzałaby nawet w heteroseksualnym mężczyźnie odrazy, a jedynie obojętność. Obrzydliwość, za jaką uważa się związki homoseksualne, została wpojona przez właśnie chrześcijaństwo.
Dlatego jakaś granica i jakiś podział będą pewnie istnieć jeszcze bardzo długo. Bo zawsze będzie olbrzymia grupa ludzi, którzy będą walczyć z gejami i lesbijkami albo z powodów ideologicznych, albo religijnych, albo w ogóle jakichś innych.
No i OK, to normalne, rzec by można, zawsze coś komuś nie pasuje i jak świat światem zawsze ścierały się i ścierać będą jakieś opcje. Tyle że tu nie ma mowy o równorzędnych poglądach. Tu jest mowa o elementarnych prawach ludzkiej istoty, ograniczanych w imię ideologii, poglądów czy polityki. A pierwsze stoją znacznie wyżej od drugich.
I dlatego sytuacja rozwija się jak rozwija, nawet na Zachodzie. Bo im więcej praw przyznaje się homikom, im większą cieszą się przychylnością społeczeństwa, tak samo tym silniejsza i bardziej agresywna staje się postawa przeciwna…

Parada Równości 2008 – relacja

Parada, Parada i po Paradzie. Wczorajsza warszawska Parada Równości zakończyła trwające cały poprzedni tydzień Dni Równości, odbywające się pod hasłem Żyj, Kochaj, Bądź!. Organizatorzy szacują ilość uczestników na 7-8 tysięcy, policja i media podają liczbę około 2 tysięcy. Prawda pewnie leży gdzieś pośrodku, a czy to dużo, czy mało – rzecz względna. Co nie ulega wątpliwości to to, że tak czy siak ludzi było znacznie mniej niż na pamiętnej Paradzie roku 2005, zakazanej przez wówczas jaśnie w stolicy panującego Lecha Kaczyńskiego. Niemniej jednak ja byłem pod wrażeniem. To była pierwsza Parada Równości, w której wziąłem udział (rok temu siedziałem jeszcze w Chinach, wcześniej – lepiej nie wspominać) i w mojej subiektywnej ocenie, operującej jedynie pojęciami dużo, mało, nie mam zdania i coś w ten deseń, to było dużo.

Oczywiście już w drodze z mojej zapyziałej Woli na Plac Bankowy nasłuchałem się wspaniałości typu o patrz! idzie jeden! Ha, ha, ha!, ale jak tylko dotarłem na miejsce, pewne przygnębienie natychmiast ustąpiło miejsca znacznie przyjemniejszym uczuciom. Wszystko zaczęło się oczywiście z pewnym opóźnieniem, jak to w takich przypadkach bywa. Początkowo planowałem przejść trasę piechotą, ale silna grupa znajomych lesb tak długo lobbowała za wciśnięciem się na jedną z platform, aż w końcu zmuszony byłem ulec. Ale nie żałuję, bo zabawa na platformie okazała się być przednią! Był to też doskonały punkt obserwacyjny wszystkiego wokół.

A wszystko wokół mnie zaskakiwało na każdym kroku. Po pierwsze – opozycja w postaci niewielkich grupek rozgarniętych młodzieńców z Obozu Narodowo-Radykalnego była tak nieliczna i tak stłamszona przez kordony policji, że wyglądali po prostu żałośnie i sami z siebie zrobili skompromitowanych durniów. Pierwsza ich, jedna z liczniejszych, grupa zakotwiczyła się już na Placu Bankowym, potem tu i ówdzie przewijały się jakieś mniejsze. Coś tam wykrzykiwali, ale nikt chyba nie wie, co to było. Na pewno dominowało słowo pedały.

Po drugie – reakcje mieszkańców Warszawy przeszły moje oczekiwania. Widziałem całe rodziny z dziećmi, ludzi młodych i starszych, obcokrajowców. Jedni po prostu stali i patrzyli, inni się uśmiechali, ale mnóstwo z nich machało nam radośnie, krzyczało i pozdrawiało. To było naprawdę miłe i budujące!

A ponieważ reakcje z naszej strony były bardzo żywiołowe, atmosfera była naprawdę cudowna! Słońce, muzyka, zabawa, mnóstwo radości, kolorów i uśmiechu. Wiem, że podniecam się strasznie, ale przypominam Szanownemu Czytelnikowi, że to mój pierwszy raz. Więc nie dziwne, że się emocjonuję :] Całość trwała mniej więcej dwie godziny. Po dotarciu pod Kancelarię Premiera niewiele się już w sumie działo, a przynajmniej ja niewiele widziałem czy słyszałem. No, może poza tym, że załapałem się sprytnie na szampana od Jacka Poniedziałka.

Polityczna reprezentacja na Paradzie nie była tym razem zbyt liczna. Poza bardzo aktywnymi Zielonymi 2004, na których zawsze można liczyć, pojawił się jedynie Marek Borowski i jego SDPL, a przybyli oni z własną platformą. To odpolitycznienie imprezy sprawiło, że właśnie te polityczne nasze postulaty zniknęły gdzieś w morzu zabawy. Ma to swoje zalety, bo wreszcie Parada zaczyna przybierać formę nie pochodu zastraszonych i nieśmiało domagających się swoich praw ludzi, ale wydarzenia radosnego, które może być atrakcyjne i fajne także dla mieszkańców miasta. Wadą jest właśnie odsunięcie na bok tego, czego się tak naprawdę wciąż domagamy i dostać nie możemy.

Aha, widziałem na własne oczy, wspomniana flaga nad ambasadą Wielkiej Brytanii wisiała i dumnie powiewała. Należą się Brytyjczykom serdeczne podziękowania, choć nie mi je składać, bo i tak ich nikt zainteresowany tu nie przeczyta…

A teraz zapraszam na krótką fotorelację. Sam żadnych zdjęć nie zrobiłem, a to dlatego, że zajęty byłem czymś innym, jednak dzięki uprzejmości innych zamieszczam co następuje.

Tęczowa ambasada Wielkiej Brytanii

Brytyjczycy poinformowali wczoraj, że z okazji dzisiejszej Parady Równości na znak solidarności ze środowiskiem LGBT ambasada Wielkiej Brytanii w Warszawie wywiesi tęczową flagę tuż obok flagi Królestwa. Ambasador Ric Todd wciągnął flagę na maszt wczoraj, tj. w piątek, o godzinie 16, a pozostanie tam ona do poniedziałkowego poranka. W poprzednim tygodniu tak samo postąpiła ambasada brytyjska w Rydze. Zwyczaj wywieszania tęczowej flagi na budynkach miejskich nie jest niczym niezwykłym, jednak zeszły tydzień (w Rydze) był pierwszym przypadkiem, kiedy zrobiła to ambasada brytyjska.

Wielka Brytania pozostaje oddana walce o prawa lesbijek, gejów oraz osób biseksualnych i transseksualnych zagranicą.

– powiedział Todd.

Ten niewielki gest jest symbolem oddania ambasady brytyjskiej sprawie równości i akceptacji dla wszystkich. Parada Równości w ten weekend będzie świętem różnorodności w Polsce, Europie i na całym świecie.

A wszystko to w następstwie przyjętego niedawno przez brytyjskie Biuro Spraw Zagranicznych oraz Wspólnoty (The Foreign and Commonwealth Office) programu (LGBT Toolkit), mającego na celu wsparcie praw środowisk LGBT w innych krajach, który został rozesłany do 261 ambasad i innych placówek dyplomatycznych Królestwa na całym świecie.

FCO w pełni popiera równość w korzystaniu z podstawowych praw człowieka oraz uważa za niedopuszczalną dyskryminację na tle orientacji seksualnej.

FCO będzie zwracać uwagę, przy współpracy z Kongresem Związków Zawodowych (Trades Union Congress) oraz międzynarodowymi organizacjami LGBT jak na przykład Międzynarodowe Stowarzyszenie Lesbijek i Gejów (ILGA – International Lesbian and Gay Association), na państwa, gdzie wsparcie ze strony placówek dyplomatycznych i British Council na polu równości i walki z dyskryminacją mogłoby być znaczące.

Wstępne rozmowy z TUC implikują, jako te, na które trzeba zwrócić szczególną uwagę, między innymi państwa: Kolumbię, Egipt, Ghana, Iran, Irak, Jamajka, Nigeria, Uzbekistan i kilka nowych demokracji Europy Wschodniej. Naturalnie to tylko niewielka część.

Traktaty dotyczące praw człowieka nie mówią wyraźnie o orientacji seksualnej. Jednakże twórcy Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych ONZ oraz Europejskiej Konwencji Praw Człowieka zgodnie uznali, że dyskryminacja na tle orientacji seksualnej pozostaje w sprzeczności z ich własnymi traktatami.

Prawa i polityka Unii Europejskiej mówią o równości i niedyskryminacji na polu orientacji seksualnej. To oznacza pracę i dążenie do tego celu jako wspólną politykę zagraniczną i politykę bezpieczeństwa.

Zainteresowany Czytelnik może sobie pobrać (format pdf) i przeczytać PEŁNY TEKST REZOLUCJI (w języku angielskim).

Jakież to budujące, prawda? Ale z drugiej strony – Polska mieni się państwem europejskim, w znaczeniu przynależności do Unii Europejskiej. W wielu krajach Polskę postrzega się już jako ten tak zwany Zachód. I co? O przestrzeganie elementarnych ludzkich praw w tym kraju muszą troszczyć się inni. Jestem zaskoczony działaniami Brytyjczyków, bardzo pozytywnie zaskoczony, inicjatywa wywieszenie rzeczonej flagi to naprawdę wspaniały gest. Niby niewielki, jak sam ambasador go określił, ale dla mnie wręcz przeciwnie. Cała wyżej wspomniana rezolucja to także godna naśladowania rzecz, bo skoro mój kraj nie chce mi zapewnić poczucia godności i bezpieczeństwa, to może faktycznie lepiej, żeby na sytuację wpłynął kto inny, bo inaczej nie doczekałbym się do przysłowiowej usranej śmierci.

Parada Równości 2008

66% Polaków uważa, że powinno się zabronić gejom i lesbijkom organizowania publicznych manifestacji, 27% jest zdania, że powinni oni mieć taką możliwość. 66% obywateli twierdzi, że Polacy odnoszą się wrogo do homoseksualności, 25% – że społeczeństwo jest im obojętne, zaś tylko 1% dostrzega życzliwe nastawienie. Zdaniem 25% Polaków pary jednopłciowe powinny mieć prawo do publicznego pokazywania swego stylu życia, 69% chce im to prawo odebrać.

Przy czym tylko 15% ankietowanych przyznaje, że zna osobiście kogoś o orientacji homoseksualnej! A są to w większości mieszkańcy dużych miast, w dodatku młodzi. Cóż, nie sposób nie dostrzec również znaczenia poziomu wykształcenia – lepiej wyedukowani Polacy częściej uważają homoseksualność za rzecz zupełnie normalną, a stanowią oni marne 8%.

31% badanych jest zdania, że homoseksualistów najlepiej byłoby wytępić. 41% opowiada się za prawnym usankcjonowaniem związków gejów i lesbijek, 48% jest przeciwne. Jednak w momencie, kiedy taki związek nazwie się małżeństwem, poparcie spada drastycznie do 18%, a sprzeciw wzrasta do 76%.

Tylko 6% ankietowanych uważa, że geje i lesbijki zasługują na prawo do adopcji dzieci, 90% zdecydowanie sprzeciwia się temu.

Poza tym rodacy z chęcią wleźliby z butami także i w nasze prywatne życie. 37% społeczeństwa zakazałoby nam pieprzyć się we własnych domach, tyle samo łaskawie zezwala nam na te perwersje.

Badanie przeprowadzone przez CBOS (Centrum Badania Opinii Społecznej) w dniach 9-12 maja 2008 roku, na reprezentatywnej próbie losowej 1116 dorosłych mieszkańców Polski.

W związku z powyższym, jeśli kogoś krew zalewa, gdy czyta takie statystyki, ma chęć, czuje potrzebę, ba!, wewnętrzny imperatyw!, aby pójść na jutrzejszą Paradę Równości w Warszawie, oraz jeśli jeszcze nie znalazł odpowiednich informacji, służę pomocą.

START: Plac Bankowy od ok. 13.30

DOJAZD: na Plac Bankowy

metrem do stacji Ratusz Arsenał,
tramwajami 4, 13, 18, 23, 26, 32, 35, 36,
autobusami 107, 111, 127 (spod Dworca Centralnego), 171, 190, 520, 522.

POCZĄTEK: godz. 14.00

Planowana trasa przemarszu:

Parada Równości 2008 – trasa

Do zobaczenia jutro!

Konrad i Paul

Konrad i Paul to komiks, w którym wszystko jest na wierzchu – dosadny dowcip, celne obserwacje dotyczące życia codziennego jak i łóżkowego bohaterów. Na ich nieszczęście są oni homoseksualni, przez co wszyscy będą zwracać uwagę jedynie na sceny łóżkowe, a ich wcale nie ma tak wiele… Owszem, bohaterowie często gadają o seksie (a zwłaszcza jeden z nich), ale to czyni go tylko jeszcze bardziej zabawnym.

Co jest szokującego w tym komiksie? Jak słyszę takie stwierdzenia, to niekiedy czuję, jakbym się cofnął w czasie. Na Zachodzie naprawdę nikogo to już nie szokuje, trzeba skończyć z hipokryzją, która u nas panuje – pedały są, czy się to komuś podoba czy nie.

Wojtek Szot, abiekt.pl

Ralf KönigWczoraj w kinie Luna, tuż przed uroczystym otwarciem warszawskiego Festiwalu Równości odbyła się oficjalna polska premiera komiksu Konrad i Paul autorstwa niemieckiego rysownika Ralfa Königa. König, urodzony w 1960, jest jednym z najbardziej znanych i najpoczytniejszych niemieckich komiksopisarzy, a jego prace przetłumaczono na czternaście języków. W 1979 dokonał swojego coming outu i mniej więcej w tym czasie zaczął pisać krótkie historyjki komiksowe, które publikował tu i ówdzie. Pomimo ciągle przewijających się w jego twórczości wątków homoseksualnych, zyskał sobie wielką popularność także wśród publiczności niehomiczej. Tematyka jego komiksów skupia się zwykle na codziennym życiu gejów, przy czym często bazuje on na doświadczeniach własnych i przyjaciół. König walczy z uprzedzeniami wobec gejów i lesbijek, czym przyczynił się w niemałym stopniu do znaczącego postępu na polu liberalizacji społecznej. (WIĘCEJ o autorze)

Konrad i Paul pojawili się po raz pierwszy w 1990 roku w czasopiśmie Magnus, są razem już od ponad 15 lat (pierwsze wydanie w 1993 roku). Jest to pierwszy na polskim rynku komiks gejowski, czy też, jak sam autor go określa, pedalski. Twórczość tego rodzaju nigdy nie była brana pod uwagę przez polskie wydawnictwa. Dziwi to, biorąc pod uwagę olbrzymią popularność takich pozycji na Zachodzie, a jednocześnie jest zrozumiałe przy takich a nie innych nastrojach społecznych w Polsce.

Ralf König identyfikuje się ze społecznością gejów, której towarzyszy ze swoimi rysunkami. Ukazuje ich upodobania erotyczne, fiksacje seksualne i ludzkie rozczarowania, strach przed starością i samotnością. Nie pozuje na guru emancypacji (…). König dopisuje puenty do gejowskiego życia.

Die Zeit

On ma być śmieszny, a nie kontrowersyjny. To się nazywa normalność.

Wojtek Szot, abiekt.pl

Konrad i Paul ukazują się nakładem młodego wydawnictwa abiekt.pl (założonego i prowadzonego przez Wojtka Szota, znanego zapewne niejednemu Czytelnikowi w roli autora bloga Abiekt: Obcy penetruje Internet).

W naszym – debiutującym – wydawnictwie chcielibyśmy publikować właśnie literaturę, która – z różnych przyczyn – jest w Polsce nieobecna.

Konrad i PaulNo to teraz pozostaje tylko wyciągnąć kasę i zakupić swój własny egzemplarz :] Nie omieszkam naturalnie uczynić tego w najbliższych dniach, do czego zachęcam i Szanownego Czytelnika, bo naprawdę warto. A można tego dokonać na przykład TUTAJ. Wspaniała ta inicjatywa to kolejny chlubny przełom i mam nadzieję, że to dopiero początek i abiekt.pl będzie nas raczyć nie tylko następnymi odcinkami Konrada i Paula, ale także kolejnymi pedalskimi pozycjami wydawniczymi, dając tym samym znak, że jest to nisza bardzo atrakcyjna także dla innych. A popularność tego typu twórczości, na którą to popularność, ba!, na jej wybuch!, szalenie liczę, może wyjść tylko wszystkim na dobre. Co prawda co za dużo to niezdrowo, ale u nas długo jeszcze owo za dużo nie nastanie, więc i o zdrowie nie ma się co martwić.

A bardzo obiecującemu wydawnictwu abiekt.pl pozostaje mi bardzo gorąco życzyć powodzenia, rozwoju i sukcesów! Z całego serca!